Zombie Kids Ewolucja

– Tato pogramy w ciuciubabkę?

– Jasne, a według jakich zasad?

– Zawiążemy Ci oczy, będziesz chodził jak zombie i próbował nas złapać.

– A wy?

– My się schowamy i pogramy na komórkach.

Słyszeliście o grywalizacji? Specjalna metoda, która wprowadza do nauczania elementy z gier komputerowych i fabularnych żeby zwiększyć zaangażowanie uczniów. Pasek postępu (progres bar) jako forma rankingu, odznaki (badge) jako nagrody za osiągnięcia, klasówki w formie internetowych quizów.

Dlaczego o tym piszę? Bo autor Zombie Kids Ewolucja doskonale znał temat. Kooperacyjna gra dla dzieci zawiera elementy grywalizacyjne. I działa. Działa wspaniale.

 

Po otwarciu pudełka niewiele znajdziesz: cztery tekturowe pionki, osiem podstawek (czemu osiem, jak pionków tylko cztery?), osiem żetonów z zombie (grubych, wygodnych w używaniu), kostkę, niewielką planszę i instrukcję. Aha i trzynaście zaklejonych kopert.

Wyobraź sobie, że masz dziesięć lat, a twoją szkołę zaatakowały zombie. W zasadzie nie masz nic przeciwko, lekcji nie będzie, ale…

W zombie zamienili się nauczyciele i inni dorośli. W sumie należało im się, ale…

Zostałeś ty i trójka kumpli i kumpelek. Znacie szkołę i umiecie się bronić. Macie kuszę, laserowy miecz, pistolet na wodę i wyrzutnię piłek tenisowych. Moglibyście pobawić się gdzie indziej, ale…

Ale to wasza szkoła. Znasz każdy kąt, wiesz gdzie babka z matmy chowa testy, na stołówce zawsze wynegocjujesz ekstra deser, a dyrektor nawet cię lubi. I przymyka oko na różne wygłupy. Szkoda wszystko zostawić. Dlatego razem z ekipą zrobisz porządek. Trzeba przegonić nadgniłych belfrów i zamknąć cztery wejścia do szkoły.

 

 

Twoja tura w Zombie Kids jest błyskawiczna. Rzucasz kostką, wprowadzasz nowego zombie do odpowiedniego pokoju i możesz działać. Możesz przejść do sąsiedniego pomieszczenia i przegonić do dwóch zgnilaków. Jeśli jest ich więcej, nie wejdziesz, trzeba biec dookoła. Twój cel to zamknięcie czterech bram, żeby kolejne zombie nie weszły do szkoły. Bram nie zamkniesz w pojedynkę. Potrzebujesz pomocy innego gracza i już wiesz, dlaczego Zombie Kids jest grą kooperacyjną. Kiedy na początku twojej tury wszystkie zombie są w szkole – przegrywasz.

Pierwszą partię rozegrałem z pięcioletnim synem, od razu zrobiliśmy dwie kolejne. Po każdej rozgrywce mogliśmy wkleić naklejkę mózgu na torze postępu w instrukcji. Synowi strasznie się to podobało. W instrukcji są też różne cele do osiągnięcia, np. wygrana w grze dwuosobowej, albo wyrzucenie wszystkich zombie nawet po zamknięciu bram. Kiedy udało się zdobyć osiągnięcie, wklejaliśmy naklejkę z trofeum. Syn cieszył się jeszcze bardziej. A jak rozegraliśmy kilka partii, dotarliśmy do punktu oznaczonego kopertą. Wtedy grą zainteresowała się też moja ośmioletnia córka. Niecierpliwie otworzyliśmy pierwszą kopertę, a tam…

Nie mogę za dużo napisać, bo zdradzę niespodziankę. Koperty są największym atutem gry. Otwierasz kolejną co kilka partii, a kopert jest aż trzynaście!

 

 

Ok, uchylę rąbka tajemnicy, w kopertach są nowe zasady zmieniające grę. Robi się trudniej, ciekawiej, a rodzic i dziecko chcą wypróbować nowy wariant. Bohaterowie zyskują super moce, zombie zyskują super moce, do instrukcji można wklejać kolumny nowych zasad, przybywa misji, są odznaki za osiągnięcia. Gdzieś w połowie kampanii zrozumiałem dlaczego w pudełku jest osiem podstawek. Odkryjcie to sami.

Koperty robią świetną robotę. Dzieciak wstaje rano i maszeruje do ciebie z pudełkiem pod pachą wołając:

– Tato, jeszcze trzy razy zagramy i zobaczymy co będzie nowego, dobrze?

Teraz łyżka dziegciu w wiaderku słodyczy. Dodatkowe zasady można łączyć i to jest super, tylko gwałtownie rośnie ilość rzeczy, o których należy pamiętać. Efekty nowych zasad trzeba przemyśleć i zaplanować działania tak, by dały najlepszy wynik. Pięciolatek już nie ogranie, ale gra dedykowana jest siedmiolatkom, one sobie poradzą, choć nie przy dużym nagromadzeniu reguł. Na szczęście sam ustalasz ile reguł dorzucisz do rozgrywki. Nie wszystkie zasady były oczywiste. Przy niektórych musiałem się zastanowić i przyjąć własną interpretację. Ostatnim elementem, którego mi zabrakło to historia, a właściwie jej brak. Otwierałem kolejne koperty, a tam słowa wyjaśnienia kto, po co i dlaczego. Tylko ilustracje dają pole do popisu wyobraźni. Przydałaby się opowieść, którą mógłbym dzieciakom czytać jak bajkę.

 

 

Kończę wywód. Ocena 6/6. Mimo drobnych niedoskonałości Zombie Kids to wciągająca i dobrze skonstruowana gra. Autor najwyraźniej pracował z dziećmi, bo wiedział co robi. Mechanika legacy działa świetnie, a że jest to nowatorska implementacja w grze dla dzieci, która przyjęła się świetnie – ocena najwyższa z możliwych.

 

Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry do recenzji.

 

Jak oceniamy:

1 – To nie jest gra dla dzieci. Właściwie nie wiadomo dla kogo to gra.

2 – Dziecko się nudzi. Coś poszło nie tak.

3 – Jest dobrze. Raz na jakiś czas można wyciągnąć i zagrać.

4 – Jest bardzo dobrze. Dziecko angażuje się w grę samo, nie musisz ciągnąć wołami.

5 – Super. Dziecko dobrze się bawi i lubi do gry wracać. Jak dziecko idzie spać ty się dobrze bawisz i lubisz do gry wracać.

6 – Gra zmora. Dziecko wyciąga ją codziennie i chce grać, a tobie już się uszami wylewa.