Blackout – czy da się oszukać przeznaczenie?

Oglądaliście jakiś film z serii Oszukać przeznaczenie? Grupa osób usiłuje uciec przed śmiercią. Kostucha dopada jednego po drugim, na skutek splotu pozornie nieistotnych wydarzeń. Rozleje się woda, strzeli jakiś zaczep, ktoś wystraszy gołębie i chłopak dusi się w łazience inny zostaje rozcięty na pół. Podobny zestaw niepozornych zdarzeń spowodował jedną z największych awarii w historii USA.

Czytaj więcej

Planszowy sylwester

Pierwszą zabawę sylwestrową zorganizowałem w wieku 17 lat. Rodzice dali mi puste mieszkanie i kredyt zaufania. Miałem wtedy paczkę świetnych przyjaciół. Każdy coś przyniósł i stół aż się uginał od dobrych rzeczy. Dziewczyny chyba z tydzień wybierały ciuchy na tą noc. Chłopcy udawali, że im nie zależy, ale co drugiemu wstawała metka z nowo kupionej koszulki. Jak już wszystko poustawialiśmy, puściliśmy muzykę, to każdy nie bardzo wiedział co robić. Wszyscy bardzo czekaliśmy na sylwestra, obiecując sobie wiele, a zaczęło się strasznie drętwo.
Byliście kiedyś na planszowym sylwestrze? Od lat chciałbym taką imprezę zorganizować, ale w zasadzie nie wiem jak. Dla mnie sylwester to bal na sali, z zastawionym stołem, muzyką, tańcami i zabawami. Jak stwierdziła żona, marzy mi się druga studniówka połączona z weselem. I w sam środek chciałbym oczywiście wsadzić gry. Imprezówki wydają się być idealne na taką okazję. Do moich faworytów należą min. Dopasowani i Ryzyk Fizyk z wydawnictwa Egmont. Tylko, czy graczom będzie to odpowiadało?
Czego oczekuje maniak planszówek od sylwestra? Chce się bawić, tańczyć, trochę upić i grać w kalambury? Czy raczej wolałby spokojnie spędzić czas przy ulubionych ciężkich grach, a o północy wychylić lampkę szampana?
Nie mam pojęcia, dlatego tak trudno mi zdecydować, czy udany sylwester to taki, gdzie planszówki są dodatkiem do szampana, czy szampan dodatkiem do planszówek.
Napiszcie jak wygląda Wasz wymarzony sylwester planszowy.
Na koniec wrócę do opisywanej zabawy sprzed lat. Rozkręciła się. I to jak. Było sporo zabaw, tańców, dużo śmiechu i wyjątkowo mało alkoholu. Ale był klimat i ludzie, którzy chcieli się bawić. Zabawę skończyliśmy nad ranem. Wtedy właśnie potworzyły się w naszej paczce pierwsze pary. Pamiętacie pewnie jakie to wspaniałe uczucie, kiedy się człowiek pierwszy raz zakocha. Dlatego, chociaż szczegółów pamiętam niewiele, wrażenie najlepszego sylwestra pozostało do dziś.

Poznaj Gambit. A może z nami zagrasz? Spotkania w każdą środę w Gliwicach przy ul. Barlickiego 3 sala 33 (od 17.00 do 21.00)

 

Czy dziecko wszystko zmienia?

Czy dziecko wszystko zmienia? Pytanie jak z telenoweli, ale zastanówmy się, tak na spokojnie. Dostałem ostatnio pakiet gier dla dzieci od foxgames.pl i wspomnienia wróciły…
Przed.
Jesteś panem swojego czasu. Poznajesz nowe rzeczy, nowych ludzi, dużo się dzieje. Jesteś świeżo po ślubie i razem żoną wreszcie mieszkacie na swoim. Ponieważ szanujecie siebie nawzajem, ty nie protestujesz kiedy ona rusza na szoping, ona nie buczy, kiedy wieczorem wychodzisz z domu na planszówki. Jest idealnie, jeśli oboje lubicie grać. I chodzić na zakupy. Wtedy Wasza miłość jest pełna, kompletna i przecudowna. Jak wata cukrowa, aż się nie da na to patrzeć. Obskakujecie wszystkie okoliczne konwenty. Okoliczne, czyli krajowe. Gracie średnio cztery dni w tygodniu, a w weekend zapraszacie znajomych na chillout przy kalamburach. Z filerów preferujecie Terraformację Marsa, Twigliht Imperium robicie na dwa dni, a scenariusz do Time Stories łykacie na raz. Średnio kładziecie się spać o 1.00 w nocy. Jedyny konflikt, jaki miedzy wami wybucha, to kłótnia o kolor pionków. Wiadomo, że wgrywają zielone i każdy chce nimi grać.
Po.
Odkrywasz, że bez snu można żyć. Jest to kiepskie życie, ale zawsze jakieś. Nie masz wolnego czasu, zapominasz, że kiedyś go miałeś. Po pracy pędzisz do domu, dostajesz listę i pędzisz na zakupy. Żona siedzi z dzieckiem. Zwozisz torby do domu i lecisz z powrotem, bo niezbędne są jeszcze nawilżane chusteczki/smoczek/krople na wzdęcia. Zawsze jeszcze coś jest niezbędne. Potem karmienie, kompanie, przewijanie, usypianie w różnej kolejności. O 21.00 wyczerpany padasz na łóżko, a żona z wyrzutem mówi, że masz fajnie, bo ona od miesiąca może ze dwa razy z domu wyszła. Kłócicie się głównie o to kto ma w nocy wstać na karmienie. Nienawidzisz zielonego. Zielony w pieluszce potencjalnie może oznaczać kłopoty. Infekcje wirusowe, żółtaczkę lub w najlepszym przypadku zmianę diety. Plus dwa nieprzespane tygodnie.W nic nie grasz. Śpisz na stojąco. Pierwsze gry jakie zaliczysz to memory. Kiedy możesz już z pociechą zagrać w Obłoczki, Obłędnego rycerza lub Na językach cieszysz się jak dziecko.
Potomek wszystko zmienia. Przede wszystkim przestawia Ci priorytety. Nagle okazuje się, że planszówki wcale nie są ważne. Da się bez nich wytrzymać, bo są rzeczy ważniejsze. A jeśli lubisz grać, spokojnie, wrócisz do nałogu. Pół roku, czasem rok, sytuacja się ustabilizuje i znajdziesz dwie godzinki na relaks przy planszy.
Przecież sen jest przereklamowany.

Marcin Korzeniecki.

 

Poznaj Gambit. A może z nami zagrasz? Spotkania w każdą środę w Gliwicach przy ul. Barlickiego 3 sala 33 (od 17.00 do 21.00)

 

Jak dostałem łomot od nastolatka

„Ludzie często grają w planszówki dla zabawy i towarzystwa. Ja siadam do gry, żeby wygrać.”
Słowa Marcina, współautora Glory: A Game of Knights, lubię czasem cytować. Organizuję turnieje planszowe lub jak mogę, biorę w nich udział. W jednym i drugim przypadku, oprócz rozgrywki, są dodatkowe emocje, bo gramy o jakąś nagrodę. A rywalizacja jest potrzebna. Wiem, że wiele osób twierdzi, że grają dla przyjemności. Jasne, że tak. Ale nie wciskajcie kitu, że nie lubicie wygrywać! Zdobycie zwycięstwa jednym punktem jest wspaniałe. I pamięta się je długo.

Czytaj więcej