Dzika rzeźnia

Co najdziwniejszego zrobiliście, by dobrać się do gry planszowej? Ja dźgnąłem się nożem.

W poniedziałki wszystko staje na głowie. Fakt udowodniony naukowo. Ten poniedziałek nie należał do szczęśliwych. Praca przerywana zdalnymi lekcjami i przygotowaniem obiadu sprawia, że w pewnym momencie chciałem skończyć cokolwiek. Jeszcze wieczorem, w lokalnej telewizji  miałem wystąpić z Łukaszem Piechaczkiem z kawiarni  Ludiversum. Oczywiście chodziło o planszówki. W kuchni na stole leżał Kemet. Świeżo kupiony, w super promocji, pancernie zapakowany.

 

 

Nożem podważyłem taśmę, myślałem o spotkaniu w telewizji. Nóż się ześlizgnął, poczułem ból w przedramieniu, podłoga zrobiła się czerwona.

Wiem co robić w takich sytuacjach, moja rodzina też. Ucisnąłem ranę, żona błyskawicznie założyła opatrunek, dzieci ogarnęły bałagan. Nie straciłem dużo krwi. Kilka telefonów i wiedzieliśmy, do którego szpitala jechać. Na gliwickim SORze dowiedziałem się, że rana jest poważniejsza i potrzebuję pomocy chirurga naczyniowego. Zapakowano mnie do karetki, a pielęgniarz na odjezdnym zawołał:

– Panie spadamy. Właśnie się tu przyplątał jakiś, co od wczoraj ma 37 stopni gorączki.

Pojechaliśmy. Zaliczyłem niezły rajd karetką po województwie. Odbiliśmy się od kilku szpitali, aż trafiliśmy do Katowic. Zanim trafiłem na stół operacyjny, pielęgniarz zdążył mi powiedzieć, że gliwicki SOR zamknęli z podejrzeniem COVID-19.

Zaraz po moim wyjściu.

Na Sali operacyjnej usłyszałem, że przeciąłem tętnicę. Przy otwieraniu paczki.

Zanim się obejrzałem już było po operacji. Przed i po zabiegu z trzysta razy usłyszałem pytanie: „Jak pan to zrobił?”

„Otwierałem paczkę z grą” – odpowiadałem i czułem się coraz bardziej głupio. Gdyby nie szybka interwencja żony, pielęgniarza i lekarzy miałbym szansę na nagrodę Darwina w kategorii „najgłupsza śmierć roku”. Najlepiej sprawę podsumowała salowa wioząc mnie na oddział po zabiegu

– A rozpakował Pan to Monopoly chociaż?

Mam nadzieję, że Kemet jest tego wart.

 

 

Mamy dziwne czasy. Codziennie pojawiają się nowe procedury. Jedni je respektują, inni podważają, ogólnie panuje niezły chaos, zupełnie jak w kiepsko zaprojektowanej grze. Piszę ten test, żeby podziękować personelowi Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach. Mimo dodatkowych procedur, zmniejszonej kadry i zagrożeń związanych z wirusem Ci ludzie robią swoje. Dlatego mam sprawną rękę.

Dziękuję.