Czy wampira można przegonić alkoholem?

Kiedyś w pracy, trafił mi się specyficzny klient, pan Waldek – spec od wszystkiego. Rozmawialiśmy na różne tematy, aż zeszło na wampiry. Zapytałem przekornie:
– Czy wampira da się przegnać alkoholem?
– Zależy od alkoholu, kierowniku – podsumował filozoficznie pan Waldek.

Dzisiaj opowiem o trzech grach planszowych, w których występują wampiry. Potem dla cierpliwych przygotowałem sekcję pro. Jeśli będziesz miał czas, zapraszam do przeczytania jak przeganiałem wampiry alkoholem.

Fury of Dracula.
U schyłku XIX wieku grupa łowców zdołała powstrzymać księcia wampirów przed powołaniem armii nieumarłych. Niestety Dracula powrócił. Jest silniejszy i bogatszy w doświadczenie. Jeśli pozyska popleczników, z ich pomocą stworzy nową armię i wygra. Powrócili też łowcy, gotowi ścigać wampira i zabić. Książę nocy wymyka się obławie, ukrywa zainfekowanych ludzi (by przemienili się w krwiopijców), atakuje znienacka i kryje się w mroku. Łowcy działają wspólnie, szukają tropów i starają się odkryć, gdzie Dracula aktualnie przebywa. Znając kryjówkę, mogą wampira zniszczyć. Fury of Dracula jest leciwą grą dedukcyjną. Pierwsze wydanie pojawiło się w 1987 r! Drugą edycję wydało u nas wydawnictwo Galakta, na świecie jest już poprawiona edycja czwarta.

 

 

Legendary: Buffy the Vampire Slayer.
Wyobraź sobie nastoletnią amerykańską piękność, do tego cheerleaderkę, która okazuje się wybraną do walki z wampirami. Jak pogodzić życie szkolnej miss i eliminację nieumarłych? Da się. Buffy z wdziękiem radziła sobie z jednym i drugim. Legendary to seria gier pół kooperacyjnych opartych na mechanice budowania talii. Seria ma wiele odsłon w popularnych uniwersach (filmy, seriale). Jedna z wersji Legendary powstała bazując na popularnym serialu, emitowanym w polskiej telewizji pod nazwą Buffy: postrach wampirów. Brak polskiej wersji językowej gry.

 

 

Terrors of London.
Grę wydawnictwa Portal Games zostawiłem na koniec, bo czekam z niecierpliwością. Karciany pojedynek dwóch mrocznych lordów można rozegrać w 30 minut. Dostaniesz talię pełną wampirów, strzyg, banshee i ruszysz do bitwy na ulice wiktoriańskiego Londynu. W grze budujesz talię, kupując karty w trakcie rozgrywki (podobnie jak w Wyprawie do El Dorado), a dodatkowo potwory możesz łączyć w hordy, wtedy zadają więcej obrażeń lub dają dodatkowe zdolności. Szybko, intensywnie, kombogennie. Tak lubię. Terrors of London ma się ukazać w tym roku na polskim rynku.

 

 

Sekcja pro dla wytrwałych.
W okresie studenckim mieszkałem u babci. Lokal w centrum miasta, blisko do uczelni i większości pubów. Idealnie. Mój pokój był bardzo wysoki, wiecznie zacieniony i zalatywał naftaliną (powojenne futra w szafie zrobiły swoje). Kumple śmiali się, że mieszkam w krypcie. Tyle, że krypta była świetnym miejscem, by zacząć piątkowy wieczór lub skończyć sobotnią noc. W któryś z piątkowych wieczorów mój przyjaciel Jarek stwierdził, że musimy przegonić upiory.
– Strasznie u ciebie, pewnie mieszkasz na starym indiańskim cmentarzu. Czytaliśmy wtedy dużo Stephena Kinga, więc teoria o cmentarzu weszła jak w masełko. Jarek znał sposób na upiory. Trzeba było wypić kolejkę w każdym kącie. Policzyliśmy, że pomieszczeń w domu jest sześć, więc kątów dwadzieścia cztery. Jak już wlałem w siebie tyle alkoholu, Jarek stwierdził, że pod sufitem też są kąty. Kolejnych dwudziestu czterech kolejek już nie wytrzymałem. Wieczór skończył się dla mnie bardzo źle 😊
Po kilkunastu latach dom mojej babci został wyburzony. W tym miejscu przebiega teraz Drogowa Trasa Średnicowa łącząca kilka miast aglomeracji śląskiej. Podczas prac rozbiórkowych, pod fundamentami znaleziono szczątki ludzkie. Szkielety, z odciętymi głowami, umieszczonymi między nogami. Podobno przed wiekami tak chowano ludzi podejrzanych o wampiryzm.
Jest to historia jak najbardziej prawdziwa. O gliwickich wampirach rozpisywała się lokalna prasa (Onet, Newsweek i Gazeta Wyborcza) oraz zagraniczna (New York Post, USA Today, The Independent i National Geographic).
Dzisiaj wiem, że moje poświęcenie nie poszło na marne. Przepędzanie wampirów alkoholem działa. Trzynaście lat mieszkałem na starym cmentarzu i nigdy nie nawiedził mnie żaden upiór.

Linki do artykułów potwierdzających odkrycie gliwickich wampirów:
https://www.newsweek.pl/cmentarzysko-gliwice-i-wamp…/6qz9323
https://www.24gliwice.pl/…/wampiry-z-gliwic-w-mediach-z-ca…/

Podobało się? To wejdź na facebook lub instagram i polub profil. Wysiłek niewielki, a dla mnie dużo radości. Prowadzę w Gliwicach stowarzyszenie Gambit. Możesz poczytać i zobaczyć jak działamy. 

Zdjęcia pochodzą z serwisu Boardgamegeek (autorzy: Mark Shaunessy, W. Eric Martin, Chris Byer, Louni Lehtinen)