Iluzja

– Szacowanie przyda Ci się w życiu córeczko. Będziesz mogła szybko określić czego jest więcej, czego mniej, co się bardziej opłaca. To ważne.

– Rozumiem tato. Mogę już pograć na komórce?

Odkryłem, że jestem stary, kiedy zacząłem własnemu dziecku truć morały, których nie lubiłem słuchać jeszcze kilka lat temu (no jakieś 20). Bycie starym, to bycie nudnym?

Zabawę w szacowanie uskuteczniałem z córką przy grze Iluzja, którą dostaliśmy do zrecenzowania od wydawnictwa Fox Games. Małe, czarne pudełko, talia kart i instrukcja. Wszystko. Na pudełku nazwisko, kontrowersyjnego ostatnio autora – Wolfganga Warsha. The Mind pamiętacie? Iluzja podąża tym tropem, choć bliżej grze do serii Timeline lub Cardline.

 

 

W grze występują karty ze strzałkami i karty koloru. Najpierw wyłożyliśmy na stół kartę ze strzałką. Strzałka określa jaki kolor będziemy szacować. Potem moja córka, Kasia, wyłożyła pierwszą kartę koloru przy strzałce i zaczęliśmy zabawę. A zasady proste. Dociągnąłem kolejną kartę koloru i patrząc na barwę wiodącą musiałem umiejscowić kartę w ciągu przy strzałce. Ma to być ciąg rosnący. Przykładowo, jeśli kolorem wiodącym jest czerwony (wyznaczony przez czerwoną strzałkę) kolejne karty należy układać tak, by zawartość koloru czerwonego na nich rosła. Oczywiście Kaśka za chwilę dokładała kolejną kartę, więc ciąg rósł i było coraz trudniej. Spójrzcie na zdjęcia i zrozumiecie dlaczego gra nazywa się iluzja. Oszacowanie, ile danego koloru jest na karcie w stosunku do kart sąsiednich jest trudne, zwłaszcza gdy różnice są niewielkie.  Tura kończy się, gdy jeden z grających postanowi sprawdzić poprawność ciągu. Wtedy karty odwracane są na drugą stronę, a tam podane są wartości procentowe poszczególnych kolorów. Szybciutko sprawdzamy, czy idąc od strzałki wartości koloru wiodącego rosną. Jeśli tak, osoba która ostatnia dokładała kartę dostaje strzałkę w nagrodę. Jeśli ciąg został złamany, trofeum zdobywa sprawdzający. Wygrywa ten, kto zdobędzie najszybciej trzy karty ze strzałkami.

 

 

Szybciutkie prawda? Można zagrać kilka partii pod rząd. Pytanie, dla kogo ta gra i czy fajna?

Pomysł jest bardzo dobry. Sprytny i łatwy do opanowania. Jak pisałem wyżej, podobnie działają gry Timeline i Cardline. Tutaj szacujesz ilość i jeszcze „na oko”. Gra należy do tych prostych i szybkich. Dorosłych, zwłaszcza grających dużo w planszówki, raczej nie zainteresuje, ale sprawdzi się w gronie dzieci. Tytuł dobry do zagrania na przerwie, jak już będą przerwy. I lekcje. I szkoła wreszcie ruszy 😉. Z zastrzeżeń mam jedno. Gra mogłaby mieć ilustracje bardziej dostosowane do młodszego odbiorcy, bo dla mnie młodzież jest tu grupą docelową. Plamy, romby, trójkąty i napisy może są czytelne i funkcjonalne, ale bardziej przyciągałyby uwagę przyjemniejsze wizualnie pomysły.

Kasia (lat 8) ocenia grę na 4, dla mnie to 3 (mam dużo więcej lat niż 8).

Dziękujemy wydawnictwu Fox Games za egzemplarz do recenzji.

 

Jak oceniamy:

1 – To nie jest gra dla dzieci. Właściwie nie wiadomo dla kogo to gra.

2 – Dziecko się nudzi. Coś poszło nie tak.

3 – Jest dobrze. Raz na jakiś czas można wyciągnąć i zagrać.

4 – Jest bardzo dobrze. Dziecko angażuje się w grę samo, nie musisz ciągnąć wołami.

5 – Super. Dziecko dobrze się bawi i lubi do gry wracać. Jak dziecko idzie spać ty się dobrze bawisz i lubisz do gry wracać.

6 – Gra zmora. Dziecko wyciąga ją codziennie i chce grać, a tobie już się uszami wylewa.