Zombie Teenz Ewolucja

Ósma rano, już jestem spóźniony do pracy, a jeszcze muszę odwieźć syna do przedszkola. Wrzucam do torby telefon, w locie łapię kanapkę i szukam Tomka. Mały siedzi w salonie na dywanie, przed nim rozłożone Zombie Teenz. 

– Jeszcze jedna naklejka i otworzymy szóstą kopertę – patrzy na mnie wymownie.

Mam deja vu.

W zeszłym roku, na tym samym dywanie siedziała córka z rozłożonym Zombie Kidz. Też o ósmej rano.

Zombie znowu zrobiły furorę w moim domu, ale tym razem zainfekowały syna. O co chodzi z legacy dla dzieci? Już wyjaśniam.

 

 

Poradnik łowców zombie.

 

Najpierw było Zombie Kidz. Nauczyciele zarazili się i zamienili w zombie. Grupa odważnych dzieciaków, którymi sterowali gracze, musiała wyrzucać belfrów poza teren szkoły i zamykać cztery bramy. W trakcie kolejnych rozgrywek pojawiały się nowe gadżety do walki z umarlakami, a same zombie ewoluowały w bardziej niebezpieczne stwory. 

Klimat jak ze Stranger Things co nie?

 

Zombie Teenz opowiada dalszą część historii. Zombie zeszły do kanałów i zaczęły knuć plan. Będą wychodzić przez studzienki kanalizacyjne, przejmować pobliskie budynki, stawiać trampoliny i przeskakiwać do kolejnych budowli. Jak opanują całe miasto gra kończy się przegraną. 

Ale na drodze umarlaków stają dzieciaki. Czwórka nowych bohaterów posiada własne umiejętności i zmieniły się nieco zasady gry, ale po kolei.

 

 

Stwórz antidotum.

 

W centrum planszy znajduje się szkoła, a w narożnikach budynki, które próbują przejąć zombie. Umarlaki wyłażą z kanałów i chwilę im zajmie zanim dotrą do pierwszej bazy (apteki, komisariatu, salonu gier lub burgerowni). O tym, który zombie powlecze się do przodu decyduje rzut kolorową kością. Po rzucie gracz aktywny może wykonać dwie akcje. A ma do wyboru: ruch swoją postacią na sąsiednie pole, wykopanie zombie z pola, na którym stoi lub podanie dalej skrzynki ze składnikiem. Cztery skrzynki leżą w budynkach rozrzuconych w narożnikach planszy. Dzieciaki muszą te skrzynki przenieść do szkoły, ale ładunki są ciężkie i można je tylko podawać osobie obok. Dlatego bohaterowie muszą najpierw ustawić się w szeregu, od budynku do szkoły, a potem podawać paczkę z rąk do rąk. Proste, eleganckie i funkcjonalne rozwiązanie. 

 

Znajdź sprzęt.

 

Zombie Teenz, od innych gier dla dzieci, wyróżnia system legacy. Po każdej rozgrywce gracze wklejają naklejkę na torze postępu. Po kilku naklejkach mogą otworzyć kopertę. W kopertach są różne niespodzianki: nowy sprzęt do walki z zombie, moc, albo sprzymierzeniec. Czasem w kopertach znajdują się niespodzianki mniej przyjemne: nowe umiejętności dla zombie lub kolejny wróg. Pojawiają się też misje, czyli zadania dla graczy. Zazwyczaj dotyczą rozegrania partii z pewnym utrudnieniem. Dzięki realizacji misji gracze mogą przykleić dodatkową naklejkę na torze postępu, co przyspiesza grę.Oprócz elementów wpływających na mechanikę, wśród niespodzianek są też naklejki budujące fabułę. Gracze tworzą komiks! Kolejne kadry wklejają w odpowiednie miejsca w instrukcji i tak odkrywają historię bohaterów walczących z plagą zombie.

 

 

Wymaksuj swoje zdolności.

 

Grywalizacja, według wikipedii, to proces polegający na wykorzystaniu elementów gier i technik projektowania w kontekście niezwiązanym z grami, mający na celu angażowanie ludzi, motywowanie do działania, pobudzanie do nauki i rozwiązywania problemów przy osiąganiu przy tym pożądanych zachowań lub innych założonych celów.

Czemu pokusiłem się o encyklopedyczny cytat? Bo Zombie Teenz garściami czerpie z grywalizacji. Są wyzwania, pasek postępu, odznaki za osiągnięcia, punkty, przedmioty, nagrody, współpraca. To wciąga, angażuje i świetnie działa.

 

Wykop zombie z miasta.

 

Warto wspomnieć czym różni się Zombie Teenz od Zombie Kidz i czy to nie jest, przypadkiem, odgrzewany schabowy.

Nie jest.

Rdzeń mechaniki pozostał podobny. Dziecko decyduje czy pozbywa się zagrożenia, czy realizuje zadanie. Czasem da się połączyć jedno z drugim i wtedy dziecko się cieszy, a akcja gna do przodu. Grając w Teenzy zauważyłem, że autorka odrobiła pracę domową, tzn. ulepszyła pewne rzeczy w stosunku do poprzedniej części. Teenzy są bardziej przejrzyste w zasadach, co jest zasługą dobrze napisanej instrukcji i uproszczonej w paru miejscach mechaniki. Kolejna rzecz – misje. Wcześniej nagrodą za wykonane misje były dodatkowe naklejki na torze postępu, czyli przyspieszenie gry. Teraz misje też przyspieszają grę, ale również odblokowują dostęp do dodatkowych kopert. A co może być lepszego w grze legacy niż otwarcie nowej koperty? Otwarcie dwóch nowych kopert 🙂

Teenzy dostały fabułę! Bardzo mi jej brakowało w poprzedniej części. Teraz w kopertach można znaleźć naklejki, z których tworzy się komiks. Komiks o przygodach bohaterskich dzieciaków i przebiegłych zombie, aktualizowany wraz z rozwojem gry. Na kadrach nie ma napisów, więc nieczytające dzieci bawią się równie dobrze co starsze. 

Większa ilość pól na planszy wymusza zmianę taktyki. Jest inaczej. Kolejne misje i nowe zasady zmuszają do zmiany utartych schematów i kombinowania jakie gadżety będą najlepsze do danego zadania.

 

 

Odetchnij powietrzem wolnym od zgnilizny.

 

Jestem na finiszu i odpowiadam na pytanie: warto czy nie warto. 

Warto. 

Zastanawiałem się, czy Zombie Teenz mogą przypasować każdemu. Nie. Ponieważ nie każdy lubi format legacy polegający na powtarzaniu tej samej rozgrywki raz za razem, z wprowadzaniem kolejnych dodatków. Dla niektórych Teenzy mogą okazać się mało emocjonujące.

Tylko, że nie spotkałem dziecka, który by tak twierdziło.

Niby dostajemy to co w jedynce, ale inaczej, więcej i w niektórych punktach lepiej. Doradzam uważnie czytać zasady. Zdarzyło mi się zapomnieć o paru szczegółach w natłoku kolejnych reguł. Pierwsze partie są dość łatwe i siedmiolatek radził sobie bez problemu. Ostatnie rozgrywki, z wykorzystaniem większości dodatków, to zabawa dla starszych dzieciaków i również rodziców. Razem z synem przeszliśmy grę w tydzień. Codziennie Tomek przypominał mi, że czas grać dalej. Zastanawiałem się, czy jak wykleimy wszystkie naklejki i otworzymy wszystkie koperty, zapał do gry opadnie. To co znaleźliśmy w ostatnich kopertach zmusiło mnie do zmiany zdania. Autorka (brawa Jej za to) wprowadziła na finiszu zmianę, która może znacząco wydłużyć żywotność gry.

Zombie Kidz i Teenz jest dla mnie kamieniem milowym w grach dla dzieci i wyznacza zupełnie nowy kierunek.

 

Myślę, że powstanie część trzecia, I liczę na kreatywność autorki. Czego oczekuję po trójce? 

 

 

Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Fox Games. Serdecznie dziękuję.

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.