Jak dostałem łomot od nastolatka

„Ludzie często grają w planszówki dla zabawy i towarzystwa. Ja siadam do gry, żeby wygrać.”
Słowa Marcina, współautora Glory: A Game of Knights, lubię czasem cytować. Organizuję turnieje planszowe lub jak mogę, biorę w nich udział. W jednym i drugim przypadku, oprócz rozgrywki, są dodatkowe emocje, bo gramy o jakąś nagrodę. A rywalizacja jest potrzebna. Wiem, że wiele osób twierdzi, że grają dla przyjemności. Jasne, że tak. Ale nie wciskajcie kitu, że nie lubicie wygrywać! Zdobycie zwycięstwa jednym punktem jest wspaniałe. I pamięta się je długo.

Czytaj dalej

Podwodne miasta – fikcja, czy wizja przyszłości?

Czy grozi nam katastrofa związana z globalnym ociepleniem? Ostatnio, po upałach, można było przeczytać wiele na ten temat w prasie. Zwłaszcza bulwarowej. Niestety średnia temperatura atmosfery wciąż się podnosi. Naukowcy i inżynierowie próbują znaleźć nowe miejsca do życia, a twórcy gier planszowych skwapliwie temat wykorzystują.

Czytaj dalej

Dojść do ściany

– Panie Czesiu – zwróciłem się do konserwatora. – Od pełnego szczęścia dzieli nas ta ściana. Trzeba gładź położyć i możemy uruchomić klub planszowy.

– Nie mam kwalifikacji – stwierdził konserwator i poszedł na papierosa.

Ręce mi odpadły.

Czytaj dalej

Cała Naprzód!

– Nikt nie przychodzi na początku imprezy – sapnąłem wnosząc stół.

Kiedy skończyłem mówić, do sali weszli pierwsi goście. Punktualnie o osiemnastej. A zaraz po nich przyszli kolejni. Razem z chłopakami z Gambitu i stowarzyszenia Cała Naprzód ledwie wyrabialiśmy z dostawianiem kolejnych stołów i krzeseł. Impreza dopiero się rozpoczęła, a nam już pot po plecach ciurkiem leciał. W pół godziny mieliśmy na sali komplet. Piękny widok, tyle, że teraz należało ludziom gry pokazać i najlepiej wytłumaczyć zasady. Ruszyliśmy do boju.

Czytaj dalej

Włóczka, drewno i dzikie meeple

Mam szczęście do ludzi. Serio. Trafiam na osoby z pozoru zwyczajne, które przy bliższym poznaniu okazują się bardzo niezwyczajne. Opowiem Wam o trzech przypadkach. Gienia robi czapki. Wełniane, na zimę. Są to najbardziej odjechane geekowskie czapki na świecie. Gosia i Radek pracują z drewnem. Stolarze? Chyba tak, ale współcześni. Ich wieże na kości i plansze graczy do popularnych tytułów planszowych podbiły moje serce. Mateusz robi koszulki. Z meeplami. Koszulki bardzo planszowe.

Czytaj dalej

Spalić panu auto?

Zaczęło się od niewinnej wiadomości do Stowarzyszenia Gier Planszowych Gambit.
Dzień dobry. Nazywam się Agnieszka, pracuję jako nauczycielka. Szukam kogoś, kto podjąłby się stworzenia gry o nietypowej tematyce. Jesteście zainteresowani?
Różnie mi szło z projektowaniem. Postanowiłem jednak spróbować. Przecież mam cały Gambit do pomocy. Co, że my nie umiemy robić gier? Odpisałem, że oczywiście podejmujemy się zadania.
Umówiliśmy się na spotkanie, a ja zacząłem się zastanawiać, co to za nietypowy temat. Grzyby z Yuggoth? Wombaty? Rolnictwo w Małopolsce?

Czytaj dalej

Jak Krzysztof Krawczyk prawie rozwalił nam imprezę

– Nikt nie przyjdzie. Spojrzałem jeszcze raz na grafik i ręce mi opadły. Impreza skazana na porażkę.

Piechu jest albo większym optymistą niż ja, albo mniejszym panikarzem. Łukasz Piechaczek prowadzi w Katowicach kawiarnię planszówkową Ludiversum. Może słyszeliście? Może byliście?  Łukasz rozpoczął współpracę z działem promocji hali Arena Gliwice. Mamy w Gliwicach halę widowiskowo – sportową. Jest całkiem spora, druga co do pojemności w Polsce. Kiedy powstała, pomyślałem, że to idealne miejsce dla konwentu planszowego. Ja pomyślałem, Piechu zrobił.

Czytaj dalej

nudzimisię

Dzieci są specyficznym rodzajem graczy. Bywa, że bardzo emocjonalnie podchodzą do gry. Potrafią też doprowadzić rodzica do ciężkiej cholery, kiedy im się nudzi.

Czytaj dalej

Jak nie zostałem projektantem gier

Kilkanaście lat temu zagrałem w pierwszą nowoczesną planszówkę. Następnego dnia wiedziałem, że muszę zrobić własną. Nic trudnego – pomyślałem, wystarczy skleić dwie dobre mechaniki, osadzić w oryginalnym temacie i gotowe. Sława, splendor, autografy. Będzie dobrze. Nikt mi nie powiedział, że gra o żukach gnojarzach może stać się niewypałem. Czytaj dalej

Zaraz będzie ciemno! Zamknij się!

– Będziesz Calineczką, czy Roszpunką? – Zapytał Wojtek, lat 39, informatyk – kiedy dowiedział się, że jadę na Pyrkon.

– Chciałem być muskularnym bogiem mordu – wyznałem – ale ostatnio zarzuciłem treningi i dietę fit.

Pyrkon, impreza w temacie szeroko pojętej fantastyki, skupia co roku rzesze fanów. W kwietniu Poznań odwiedziło ponad 50 000 ludzi. Większość z nich przebrała się za bohaterów popkultury. Przekrój dość szeroki: od japońskiej mangi po amerykański mit o nadludziach.

Czytaj dalej