Wpisy

Naturalnie

Podczas egzaminu na pilarza, zdawałem test “na patyk”. Pilarz to drwal z piłą mechaniczną,  wygląda jak bohater slasherów, ale tylko ścina drzewa. Test “na patyk” polegał na tym, że egzaminator wbijał w ziemię kijek, a potem kazał ściąć drzewo tak, by spadający pień wcisnął patyk w grunt.  Ścinanie drzewa zajmuje wprawnemu pilarzowi parę minut,  wyhodowanie sosny do wieku rębnego kilkadziesiąt lat.

 

Ocieplenie klimatu

 

Wolfgang Kramer i Michael Kiesling zrobili już niejedną grę. Mają rozpoznawalny styl, który przynajmniej ja widzę w grach niemieckiego duetu. Ich gry są policzalne, dopracowane i często występuje w nich walka o przewagi. Czy tym razem dwójka projektantów postanowiła nieco ocieplić matematyczny wydźwięk nowej gry?  Wielkie drzewo na okładce sugeruje ukłon w stronę tematyki środowiska naturalnego. Zastosowana mechanika domina sugeruje ukłon w stronę rodzinnego odbiorcy. Co wyszło? Przekonajcie się sami.

 

 

Na południe 

 

Plansza została podzielona na pola nieużytków ogrodzone strumieniami. Na nieużytkach posadzisz rośliny, na strumieniach będziesz układać domino. Zaczynasz z własną pulą kamieni domina. Co turę musisz dołożyć jeden na planszę. Albo zaczynasz nowy szlak na północy, albo kontynuujesz już przez kogoś rozpoczęty. Oczywiście jeśli chcesz kontynuować, obrazki na kamieniach muszą do siebie pasować, jak w klasycznym dominie. Po dołożeniu płytki możesz zasadzić roślinę na sąsiednim nieużytku. Roślinki mają różną wielkość i odpowiadają różnym partiom lasu: runo, podszyt, korony młodego drzewostanu i starodrzewu. Punktujesz nowo zasadzono roślinę i wszystkie mniejsze lub jej równe na nieużytku. A jeśli domkniesz ciąg domina otaczający cały nieużytek, zgarniesz dodatkowe punkty i od razu dochodzi do rozpatrywania, kto rządzi na leśnym gruncie. Każda roślina ma swoją wartość punktową. Gracze obecni na nieużytku sumują wartości swoich roślin. Zwycięzca i drugi na podium zdobywają nagrody. Największe i najżyźniejsze w punkty nieużytki są na południu czyli na dole planszy Trzeba się trochę postarać żeby do nich dotrzeć 

 

 

Złe remisy

 

W “Naturalnie” remisy są wredne, bo remisujący eliminują się nawzajem. Zwycięża wtedy ten trzeci, mniejszy, który do tej pory siedział w cieniu. Jest jeszcze zabawniej – każdy ma do dyspozycji rośliny neutralne. Nie zdobędą dodatkowych punktów, ba nawet przyniosą straty, jeśli się ich nie pozbędziesz (chwasty, czy co?). A jak już musisz je wystawić na planszę, to oczywiście tak, by napsuć krwi przeciwnikowi. Bo dlaczego nie? Roślin neutralnych używasz, by wyremisować silnego gracza. Potem wystarczy, że posiejesz byle trawkę i zdobywasz przewagę na polance. Gra zmusza do wbijania szpilek innym. Świerkowych szpilek. 

 

Będzie lało 

 

Każdy gracz ma pulę żetonów chmurek pozwalającą: wykonać dodatkowy ruch, dopasować domino w beznadziejnej sytuacji lub odzyskać z planszy zasadzone rośliny, żeby posadzić je gdzie indziej. Chmurki to element mechaniki ratujący z opresji. Na początku gry masz sporo swobody w  rozprzestrzenianiu się. Pod koniec rozgrywki coraz trudniej dopasować domino i wtedy warto skorzystać z chmurkowego wsparcia. Chmurki przydają się też w innej sytuacji: walczysz o przewagę na żyznym terenie ale brakuje ci największych roślin, co robisz? Deszcz robisz 🙂 Oddajesz chmury i przesuwasz sosnę z innej części planszy. Chmurami nie warto szastać na początku rozgrywki, przydają się na koniec. 

 

 

Świerkowe szpileczki

 

Patrząc na pudełko spodziewałem się gry familijnej, tymczasem Naturalnie okazało się tytułem bardziej dla ogranych graczy. W niektórych momentach gra ma szachowy charakter, zwłaszcza, gdy nie chcesz zostawić następnemu graczowi możliwości domknięcia dominem jakiegoś terenu. Nie dość, że myślisz nad ekspansją, kombinujesz jak zdobyć przewagę, to jeszcze uważasz, żeby innym nie ułatwić nabicia punktów. Gra nie wybacza błędów, zagapisz się to tracisz. Nie da się tu ułożyć długofalowej strategii, czekasz na swoją turę i oceniasz sytuację. Jeśli komuś idzie za dobrze, pozostali szybko mogą wrzucić kilka roślin neutralnych na kwartał i skutecznie wyhamować lidera, muszą tylko mieć dojście do nieużytku i tu przydają się odpowiednie klocki domina. W Naturalnie musisz mieć oczy dookoła głowy, pilnować przeciwników i nie ufać nikomu.

 

Gdzie mi pan z tym dzięciołem

 

Tematyka biologiczno – botaniczna jest ostatnio w modzie. Sporo planszówek osadzono w leśnych ostępach. „Naturalnie” niestety nie wchodzi tak gładko i naturalnie w klimat przyrodniczy. Zwierzęta na klockach domina są świetne, ale służą jako ozdobnik. Domina używasz do ekspansji na mapie, o borsukach i żabkach szybko zapominasz. Lepiej ma się sytuacja z botaniczną częścią gry. Zasada, że duże rośliny punktują za mniejsze, a nie odwrotnie, ma swoje odzwierciedlenie w przyrodzie. Drzewa z wyższych partii lasu zabierają światło niższym roślinom. W lesie rzeczywiście trwa wieczna walka. O promienie słoneczne. Jedyne co mi nie pasowało w estetyce gry, to kolory pionków graczy. Białe drzewka mogę zrozumieć – przypruszone śniegiem, pomarańczowe – w jesiennej  odsłonie, ale niebieskie i czarne nijak mi nie pasują. Na szczęście wydawnictwo Lacerta dołączyło do polskiej edycji naklejki i tak przyozdobione rośliny robią lepsze wrażenie.

 

 

Naturalnie dla kogo?

 

Mimo tematyki pasującej pod rodzinnego odbiorcę, rekomendowałbym grę jako filler dla ogranych graczy. Filler, bo rozgrywkę możesz skończyć w niecałą godzinę, a dla ogranych graczy, bo Naturalnie wymaga koncentracji, premiuje blokowanie przeciwników i nie wybacza pomyłek. Ale bardzo przyjemnie się w nią gra i dobrze się skaluje w każdym wariancie. Pamiętaj, że Naturalnie daje Ci pole do robienia złośliwości. Las to nie miejsce dla grzecznych misiów 🙂

 

Dziękuję wydawnictwu Lacerta za udostępnienie gry Stowarzyszeniu Gier Planszowych Gambit.

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.

A jeśli będziesz w Gliwicach, wpadnij zagrać. Każda środa, od 17.30 w centrum GCOP przy ul. Studziennej 6.

 

 

Lamaland

Lamaland

Nie przepadam za musicalami, ale kiedy obejrzałem La La Land byłem zachwycony. Otwierając pudło z grą Lamaland zastanawiałem się nad jednym.

Czy lamy będą śpiewać?

Czytaj dalej

Wyprawa do Newdale

Najpierw była mała karcianka “O mój zboże”, która zyskała miano całkiem sprytnej gry, potem pojawiło się kilka dodatków, aż wreszcie autor, wziął tą samą mechanikę, dodał planszę, parę twistów, fabułę i zamknął całość w dużym pudełku.  Przyznam, że nie nie grałem w “O mój zboże”, dlatego podchodziłem do Newdale jak do czystej karty. I nie miałem problemu z ogarnięciem zasad, pewnie dzięki sprawnie napisanej instrukcji.

Czytaj dalej

Patchwork – czy gry „świąteczne” mają rację bytu?

Teraz się pewnie zastanawiasz co to gra “świąteczna”? Najprościej tłumacząc, gra w klimacie, na przykład, świąt Bożego Narodzenia. I super, są prezenty, choinka, koleś z lekką nadwagą i Ciastek ze Shreka. O co biję pianę, po co pytam, jak oczywista sprawa, że gry o świętach mają sens. 

Mają sens w święta, a poza nimi?

W tym właśnie problem, że ludzie chcą kupować gry o tematyce świątecznej w momencie, kiedy dane święta nadchodzą, a potem już niespecjalnie. Kto myśli o Bożym Narodzeniu w środku trzydziestostopniowego upału? 

Dlatego zacząłem się zastanawiać dlaczego wydawnictwo Lacerta zdecydowało się na wydanie zimowej edycji gry Patchwork. 

Czytaj dalej

Świąteczne polecanki – Lacerta

Do świąt ledwie parę dni. Ostatni moment na zakup prezentów. Dla zapominalskich lub niezdecydowanych przygotowałem szybki przegląd gier w ofercie wydawnictwa Lacerta. Gry uszeregowałem w trzech kategoriach: rodzinne, zaawansowane i dla dwóch graczy. Dosłownie parę zdań o każdym tytule, a wszystkie sprawdziłem i polecam.

Czytaj dalej

Dinksy i pocztówki

Przy planszówkach są sytuacje, których nie lubię. Jedna z nich:

Ja: zagraj w Paryż miasto świateł, dwuosobówka, ładna, na pół godzinki.

Bartek: jestem kiepski w układankach, znasz grę, będziesz mieć przewagę, ale dobra, niech będzie.

Ja: przegrywam jednym punktem.

Czytaj dalej

Świadomy sen

Kiedyś interesowałem się świadomym snem. Wyobraź sobie, możesz wyśnić co chcesz, możesz latać, zostać szpiegiem, zwiedzać ulubione miejsca. Projektując pierwszy sen miałem tylko jeden dylemat: blondynka, brunetka czy ruda?

Sny da się projektować odpowiednio ćwicząc umysł. Można też ćwiczyć umysł tworząc sny w grze Pracownia snów. Opowiem najpierw o grze, a potem w sekcji pro, napiszę jak próbowałem śnić świadomie. I co z tego wyszło.

Czytaj dalej

Afera z paczkomatem

Lubię czekać na przesyłkę z grą. Sms z paczkomatu jest jak pierwsza gwiazdka w święta. Można otwierać prezenty ?

Czytaj dalej

Trylogia Kieslinga

– Roman patrz, Azul fajna gra. Gdzie te wzorki widzieliśmy? Hiszpania, Portugalia, Grecja?

– Dział łazienek w Castoramie.

Czytaj dalej

Dlaczego Gambit?

– Jest mi obojętne jak będziemy się nazywać – stwierdził Leszek.

– Serio? Psia kupa może być? – podsunąłem.

– Musimy zarejestrować stowarzyszenie i znaleźć miejsce od spotkań. Nazwa jest sprawą drugorzędną.

Czytaj dalej