Świąteczne polecanki – Albi
Święta tuż, tuż. Jeśli jeszcze nie masz prezentu na święta zerknij na ofertę wydawnictwa Albi. Znajdzie się coś małego i dużego. Coś dla małych i dużych. Przy każdej grze podaję krótki powód, dlaczego warto ją mieć.
Święta tuż, tuż. Jeśli jeszcze nie masz prezentu na święta zerknij na ofertę wydawnictwa Albi. Znajdzie się coś małego i dużego. Coś dla małych i dużych. Przy każdej grze podaję krótki powód, dlaczego warto ją mieć.
Co można zrobić podczas izolacji? Dokończyć marzenie. Poznajcie Pawła, fana Pokemonów, który wykonał fanowską grę o kieszonkowych potworach. Projekt jest tak ambitny, że wzbudził zainteresowanie w mediach społecznościowych.
Jedna gra, jeden serial, dużo o wrażeniach, mało o zasadach. Motywem przewodnim dzisiejszej opowieści są dinozaury.
Spora część planszowego fandomu krzyczy, że aplikacje w grach to zło. Zabijają ducha planszowej rozrywki i zmuszają do ślęczenia nad smartfonem. Jakbyśmy już mało ślęczeli. Czy rzeczywiście apki w planszówkach to zło? Wzięło mnie na przemyślenia, gdy dostałem od Portalu do recenzji grę Wyspa Przygód. Gra nie posiada aplikacji, ale mogłaby ją mieć. Dlatego o tym dzisiaj felieton, a w drugiej części tekstu wrażenia z gry.
Nigdy nie pojechałem na targi w Essen. Najpierw nie było kasy, potem nie było czasu. Słuchałem opowieści kumpli, oglądałem relacje youtuberów i obiecywałem sobie – w następnym roku na pewno!
Przyszedł 2020, rok covidu i Essen przyjechało do mnie. Internetowo. Z białą kiełbasą i zimnym pilsem zasiadłem przed ekranem. Jestem gotowy, pomyślałem. Od lat jestem gotowy. Dawajcie. Odpaliłem spiel.digital i wessała mnie galaktyka.
Czy gra historyczna może być niezgodna z historią?
– Towarzyszu, przegrywamy na froncie południowym i północnym. Żołnierze są zmęczeni i głodni. Szanse na zwycięstwo coraz mniejsze.
– Sobaki! – Stalin spojrzał na mnie z pogardą. – Kazałbym wyrzucić wszystkich z okopów. Niech idą na szpicę.
– Pierwsza linia frontu? – Pobladłem z przerażenia. – Tam nikt nie przeżył.
– Rosja to dumny naród. I duży. – Stalin w zadumie pochylił się nad mapą. – Zyskalibyśmy przewagę. I wygrali tę bitwę…
Jak długo można grać w jedną grę? Dwie godziny w porządne euro, osiem w Twilight Imperium i sto siedemdziesiąt w Gloomhaven. Normalnym ludziom przejście GH zajmuje 2 lata, ale w stowarzyszeniu Gambit trafili się maratończycy. Postanowili rozprawić się z największą planszową przygodówką w tydzień, wykorzystując urlop. Przygoda zaczęła się w poprzednią niedzielę, dzisiaj ma swój finał.
Miał być felieton o czymś innym, ale wyzwanie Gloomhaven zmieniło wszystko. Dwaj śmiałkowie ze stowarzyszenia Gambit postanowili zmierzyć się z epicką przygodówką… w tydzień! Akcja właśnie się zaczyna, a skończy w przyszłą niedzielę. Panowie wzięli urlop w pracy i będą grać non stop z przerwami na sen i posiłki.
