Gloomhaven w tydzień

Miał być felieton o czymś innym, ale wyzwanie Gloomhaven zmieniło wszystko. Dwaj śmiałkowie ze stowarzyszenia Gambit postanowili zmierzyć się z epicką przygodówką… w tydzień! Akcja właśnie się zaczyna, a skończy w przyszłą niedzielę. Panowie wzięli urlop w pracy i będą grać non stop z przerwami na sen i posiłki.

Zaczęło się pod koniec lipca. Wielkie pudło z Gloomhaven wylądowało u mnie w domu. Wrzuciłem informację na media stowarzyszenia Gambit, że mam grę i zacząłem rozglądać się za współgraczami. Zgłosił się Bartek z ciekawą propozycją.

– Jeśli będziemy grać raz w tygodniu, przejście kampanii zajmie nam z pół roku. W międzyczasie wyjdzie mnóstwo innych gier, które też będziemy chcieli ograć. Szkoda czasu. Trzeba zrobić Gloomhaven na raz. Biorę we wrześniu urlop, Darek też i możemy grać non stop.

Mam dwójkę dzieci, prowadzę firmę, jeśli wyszedłbym z domu, żeby przez tydzień grać w grę, mógłbym już nie wracać. Chociaż nie mogłem poświęcić tyle czasu, pomysł bardzo mi się spodobał. Ustaliliśmy, że Bartek z Darkiem pociągną kampanię. Ja i inni członkowie Gambitu będziemy, w miarę wolnego czasu, dołączać się na pojedyncze scenariusze, dopingować i pilnować, by dwuosobowa grupa uderzeniowa nie zasłabła 🙂

Z niewinnego pomysłu zrobiło się ambitne wyzwanie. Panowie, gdy piszę te słowa, rozkładają grę, segregują elementy, koszulkują karty. Dzisiaj rozegrają pierwsze scenariusze, od jutra idą na całość. Grają wyłącznie z przerwami na sen, posiłki i krótkie spacery żeby rozprostować kości. Do przyszłej niedzieli. Podjąłem się roli kronikarza i codziennie na fanpage stowarzyszenia Gambit będę opisywał postęp kampanii.

Bartek i Darek mają już doświadczenie w podobnych maratonach. Przechodzili ciągiem Władcę Pierścieni: Podróże przez Śródziemie z dodatkiem oraz dwa sezony Pandemii Legacy. Grają od kilku lat, obaj lubią zarówno gry przygodowe, jak i złożone euro. Celują w zaawansowane tytuły. Ja od trzynastu lat piszę o planszówkach, zaczynałem w magazynie Świat Gier Planszowych. Wiem, że trochę się chwalę, ale udowadniam, że podchodzimy do sprawy poważnie.

Jeśli nie wiesz czym jest Gloomhaven, wyjaśniam w skrócie. Obecnie najwyżej oceniana gra planszowa na świecie. Gracze wcielają się w awanturników o unikalnych zdolnościach. Jako drużyna będą przemierzać świat, wykonywać misje, zdobywać artefakty o wyjątkowej mocy i krok po kroku odkrywać główny wątek fabularny, składający się na wielogodzinną kampanię. Na potrzeby gry, twórca wymyślił własny świat, rasy i profesje. Przez wielu graczy Gloomhaven porównywany jest do legendarnej gry komputerowej – Wrota Baldura.

Przejście Gloomhaven niektórym zajęło około 170 godzin, co przy okazjonalnym graniu rozłożyło się na dwa lata. Teraz już wiecie, jak wygląda skala wyzwania 🙂

Trzymajcie kciuki.

Epicką grę wydało w polskiej wersji językowej wydawnictwo Albi.

 

 

„Felieton” jest cyklem tekstów, w których piszę o tematach okołoplanszowych. Na blogu znajdziesz również inne formy literackie: graj, top 3 i gambit kids. Lubisz grać i mieszkasz w okolicach Gliwic? Zajrzyj do nas – wystarczy napisać.