Gloomhaven w tydzień – podsumowanie

Jak długo można grać w jedną grę? Dwie godziny w porządne euro, osiem w Twilight Imperium i sto siedemdziesiąt w Gloomhaven. Normalnym ludziom przejście GH zajmuje 2 lata, ale w stowarzyszeniu Gambit trafili się maratończycy. Postanowili rozprawić się z największą planszową przygodówką w tydzień, wykorzystując urlop. Przygoda zaczęła się w poprzednią niedzielę, dzisiaj ma swój finał.

Piszę te słowa w niedzielę.

Czym jest Gloomhaven? Miastem, w którym zaczyna się przygoda. Autor wymyślił świat, rasy i profesje w oparciu o średniowieczne realia. W Gloomhaven nie spotkasz elfów czy krasnoludów. Są za to wojownicze Inoxy, pomysłowi druciarze, Tkacze zaklęć, Skałosercy, szczuropodbne Myślołapy. Każda z ras posiada unikalne zdolności, każdy bohater ma swoją historię, motywację, cel życiowy i indywidualny styl walki. Bo w tej przygodnie wyruszysz poza mury miasta, i będziesz wykonywać kolejne misje, żeby zarobić na chleb. A w tle rozgrywa się większa intryga i ważą się losy świata.

 

 

Jak grać w Gloomhaven? Zespołowo. Musi być główna grupa uderzeniowa, która przechodzi kampanię. U nas Bartek i Darek podjęli się tej misji. Do gry mogą dołączać się inni gracze na pojedyncze scenariusze.  Scenariusz dotyczy obszaru, który zazwyczaj musimy wyczyścić z wrogów. Ustawiamy z żetonów map na przykład wnętrze jaskini, potem ustawiamy postaci wrogów i naszych bohaterów. Poruszanie, ataki i akcje specjalne rozgrywa się za pomocą kart. Przechodzenie scenariusza ma wymiar taktyczny. Po wygranej można ruszać na kolejne starcie lub wrócić do Gloomhaven. W mieście robimy misje poboczne, podnosimy poziom i kupujemy wyposażenie. Każdą przygodę rozpoczyna fabularny wstęp, a kolejne etapy łączą się w spójną całość. Często musimy też podejmować wybory, które zaprowadzą nas w nowe rejony świata, a inne zamkną bezpowrotnie.

 

 

Gliwiccy maratończycy grali po kilkanaście godzin dziennie. Nie znali wcześniej gry, więc na początku popełniali błędy. Potem zaczęli używać aplikacji i doszli do wprawy. Przegrane scenariusze powtarzali, aż do sukcesu. Bohaterowie graczy w trakcie przygody osiągają swoje życiowe cele i odchodzą, wtedy gracz wybiera nową postać i kontynuuje misję. Bartek i Darek zmieniali postacie dwukrotnie. Osiągnęli 6 poziom rozwoju miasta, spędzili przy grze 84 godziny, skończyli 33 scenariusze i…

Nie dotarli do finału.

Wyzwanie zakończyło się niepowodzeniem, ale…

Gloomhaven ich wciągnęło. Rozgrywka polega na powtarzaniu tych samych czynności: rozkładaniu nowej mapy i pokonywaniu kolejnych wrogów, ale na końcu bohaterowie dostają skarb, informację, złoto. I człowiek chce zobaczyć co będzie dalej, za zakrętem korytarza, za zamkniętymi drzwiami. A tam zazwyczaj czeka nowa przygoda i kolejne zamknięte drzwi.

Z jednej strony Gloomhaven potwornie zżera czas i potrafi być nużące. Z drugiej strony mało kto lubi zostawiać rzeczy niedokończone. I gracze chcą się dowiedzieć, jak historia się skończy.

Bartek i Darek nie żałują ani minuty spędzonej przy Gloomhaven. A teraz najlepsze, chłopaki mają jeszcze tydzień urlopu. Bartek chce grać dalej i dotrzeć do finału, Darek powoli się poddaje. Wszystko zależy, jak pójdzie im dzisiejsza sesja. Skończą pewnie o 5 rano.

Czyste szaleństwo.

UWAGA – teraz będzie zwrot akcji
⚡️⚡️⚡️Piszę te słowa w poniedziałek. Bartek zadzwonił do mnie o 7.00 i powiedział, że zamknęli główny wątek… W sobotę. Przeczytali krótką notkę o podziękowaniach mieszkańców Gloomhaven, dostali sporą nagrodę, ale nie wpadli, że to koniec wiodącej przygody. Przez całą niedzielę szukali dalej, błądząc po wątkach pobocznych, aż zaczęli coś podejrzewać. Zadzwonili do kumpla, który przeszedł GH, a on potwierdził przypuszczenia. WYZWANIE ZAKOŃCZONE SUKCESEM! Gloomhaven da się zrobić w 6 dni!

„Felieton” jest cyklem tekstów, w których piszę o tematach okołoplanszowych. Na blogu znajdziesz również inne formy literackie: graj, top 3 i gambit kids. Lubisz grać i mieszkasz w okolicach Gliwic? Zajrzyj do nas – wystarczy napisać.