Patchwork – czy gry „świąteczne” mają rację bytu?

Teraz się pewnie zastanawiasz co to gra “świąteczna”? Najprościej tłumacząc, gra w klimacie, na przykład, świąt Bożego Narodzenia. I super, są prezenty, choinka, koleś z lekką nadwagą i Ciastek ze Shreka. O co biję pianę, po co pytam, jak oczywista sprawa, że gry o świętach mają sens. 

Mają sens w święta, a poza nimi?

W tym właśnie problem, że ludzie chcą kupować gry o tematyce świątecznej w momencie, kiedy dane święta nadchodzą, a potem już niespecjalnie. Kto myśli o Bożym Narodzeniu w środku trzydziestostopniowego upału? 

Dlatego zacząłem się zastanawiać dlaczego wydawnictwo Lacerta zdecydowało się na wydanie zimowej edycji gry Patchwork. 

Czytaj dalej

Dwergar

Pamiętasz drugą część filmu “Hobbit – Pustkowie Smauga?” Moment, kiedy smok, zwiedziony podstępem, rozpala ogień pod wielkimi piecami w krasnoludzkiej twierdzy. Thorin i Bilbo odwracają uwagę Smauga, a pozostałe krasnoludy uruchamiają maszynerię hutniczą. Wielka forma odlewnicza, w kształcie krasnoluda, napełnia się płynnym złotem, by w finale rozpaść się i zalać smoka.

Czytaj dalej

Dylematy króla

Król musi mieć fajne życie. Wszystko mu wolno, każdy chce być blisko niego, jest kochany, nieważne co zrobi.

Na pewno?

A może król robi tylko to, na co pozwala etykieta, decyzje podejmują za niego doradcy i zawsze jest ktoś, kto chce go zabić?

Czytaj dalej

Planszówka czy apka?

Spora część planszowego fandomu krzyczy, że aplikacje w grach to zło. Zabijają ducha planszowej rozrywki i zmuszają do ślęczenia nad smartfonem. Jakbyśmy już mało ślęczeli. Czy rzeczywiście apki w planszówkach to zło? Wzięło mnie na przemyślenia, gdy dostałem od Portalu do recenzji grę Wyspa Przygód. Gra nie posiada aplikacji, ale mogłaby ją mieć. Dlatego o tym dzisiaj felieton, a w drugiej części tekstu wrażenia z gry.

Czytaj dalej

Bitwa Warszawska

Czy gra historyczna może być niezgodna z historią?

– Towarzyszu, przegrywamy na froncie południowym i północnym. Żołnierze są zmęczeni i głodni. Szanse na zwycięstwo coraz mniejsze.

– Sobaki! – Stalin spojrzał na mnie z pogardą. – Kazałbym wyrzucić wszystkich z okopów. Niech idą na szpicę.

– Pierwsza linia frontu? – Pobladłem z przerażenia. – Tam nikt nie przeżył.

– Rosja to dumny naród. I duży. – Stalin w zadumie pochylił się nad mapą. – Zyskalibyśmy przewagę. I wygrali tę bitwę…

Czytaj dalej

Dinksy i pocztówki

Przy planszówkach są sytuacje, których nie lubię. Jedna z nich:

Ja: zagraj w Paryż miasto świateł, dwuosobówka, ładna, na pół godzinki.

Bartek: jestem kiepski w układankach, znasz grę, będziesz mieć przewagę, ale dobra, niech będzie.

Ja: przegrywam jednym punktem.

Czytaj dalej

Za krótki pas startowy

Jedną z atrakcji turystycznych Madery jest lotnisko. Pas startowy znajduje się tuż przy oceanie. Letnicy co dziennie obserwują, jak lądują kolejne samoloty, pilnując, czy któryś nie spadnie do wody. Raz już się to zdarzyło.

Czytaj dalej

Świadomy sen

Kiedyś interesowałem się świadomym snem. Wyobraź sobie, możesz wyśnić co chcesz, możesz latać, zostać szpiegiem, zwiedzać ulubione miejsca. Projektując pierwszy sen miałem tylko jeden dylemat: blondynka, brunetka czy ruda?

Sny da się projektować odpowiednio ćwicząc umysł. Można też ćwiczyć umysł tworząc sny w grze Pracownia snów. Opowiem najpierw o grze, a potem w sekcji pro, napiszę jak próbowałem śnić świadomie. I co z tego wyszło.

Czytaj dalej

Najlepsza gra o kotach

Mieliśmy w domu palmę. Ojciec wyhodował od daktyla. Mieliśmy też kota przybłędę. Kot i tato nie przepadali za sobą, ale mieli wspólną zabawę. Kot rozpędzał się na oparciu kanapy i skakał na palmę, tato wrzeszczał i rwał włosy z głowy.

Wydawnictwo foxgames.pl wydało Najlepszą grę o kotach. Odważny tytuł, przyznam. Czy rzeczywiście najlepsza? Zobaczymy.

Czytaj dalej

Wirus

W środku pandemii  trafiłem do szpitala. Tuż przed operacją zdarzyło mi się zakaszleć. Pielęgniarka spojrzała na mnie bacznie i zapytała:

– Dobrze się pan czuje? Jeśli nie, możemy powtórzyć testy na koronawirusa i przesunąć zabieg.

– Czuję się świetnie – odpowiedziałem szybko. – Nic nie trzeba przesuwać. Następnym razem prędzej się zadławię niż zakaszlę.

Czytaj dalej