Monster City

Filmy o potworach kręcone są zawsze według podobnego schematu: główny bohater ostrzega, że coś jest nie tak, ale wszyscy go ignorują. Potem pojawia się potwór i niszczy miasto. Dużo efektów specjalnych, wybuchy, walące się budynki i przerażone matki z dziećmi. Na koniec epickie starcie, pełne poświęcania zwycięstwo i amerykańska flaga powiewająca w tle. Taki spektakl możesz sobie wyreżyserować grając w Monster City wydawnictwa Nasza Księgarnia.

 

Jesień średniowiecza

 

Pozornie prosta gra, ale wymaga konsekwencji w działaniu i spychania negatywnych efektów na następnego gracza. Tak, jest złośliwie. Zaczyna się całkiem niewinnie.

Na stole pojawiają się karty budynków i potworów. Gdy przychodzi Twoja kolej możesz albo kupić budynek, albo wpuścić potwora do miasta. Jest jeszcze akcja specjalna, ale o niej później. Budynki są w trzech kolorach i mają różną wartość. Każdy potwór atakuje tylko wybrane budynki, na przykład w określonym kolorze, albo o określonej wartości. Aby wybudować budynek musisz zapłacić pieniądze. Nie możesz posiadać więcej niż dwa banknoty, więc nie da się chomikować kasy na zapas. Kiedy wpuszczasz potwora do miasta otrzymujesz odszkodowanie za straty i tak właśnie zdobywasz fundusze. 

Sztuką jest zwabienie potwora wtedy, gdy nic nie może zrobić (bo nie ma budynków, które niszczy). Dostajesz kaskę bez żadnych strat. Najgorzej, gdy musisz wpuścić potwora, bo nie masz kasy na budowanie, a zostały same paskudy, które zrobią Ci w dzielnicy jesień średniowiecza.

 

 

Mały, ale wariat

 

Jest w Monster City kilka mechanicznych twistów. Po pierwsze nie odświeża się puli kart. Co to znaczy? Kiedy kupujesz budynek, lub bierzesz potwora, nie dokładasz nowej karty. Pula uzupełnia się w momencie, gdy wszystkie budynki lub potwory zostaną zabrane. Czyli, ktoś będzie musiał wybudować mało punktującą ruinkę, albo wziąć najgorszą poczwarę.

Monster City jest grą na przeczekiwanie. Kiedy zostają same groźne potwory starasz się przeczekać jakoś turę i zrzucić problem na następnego gracza. Ktoś będzie musiał wziąć niewygodne karty. Jak można przeczekać? Na przykład budując, albo korzystając z akcji specjalnej. Wspominałem, że do niej wrócę? Wspominałem. W wariancie podstawowym akcją specjalną jest po prostu ominięcie kolejki, ale możesz sobie pozwolić na lenistwo tylko raz w ciągu gry. W grze zaawansowanej możesz zagrać kartę akcji. Zdobywasz je, kiedy któryś z potworów niszczy Ci miasto. Akcje dają więcej możliwości niż pasywne przeczekiwanie. Możesz od tak, dobrać pieniądze, wywalić niewygodnego potwora z puli, albo uzyskać dodatkową turę.

 

 

Duży czy mały?

 

Kolejny ciekawy wariant to punktowanie. Występuje cztery razy w ciągu gry i za każdym razem wybierasz co chcesz punktować. Duże lub małe budynki, w określonym kolorze lub wszystko jak leci. Każdy rodzaj punktowania możesz uruchomić raz w trakcie gry, więc planujesz od początku na co chcesz grać… Lub lecisz na żywioł, czego nie polecam.

 

Na raz, na dwa

 

Gra ma niełatwy początek. Niby mało reguł, ale gracze jakoś nie bardzo wiedzą jaką taktykę przyjąć i zaliczają wpadki. Monster City wymaga planowania i uwagi od samego początku. Obserwujesz jakie potwory wpuścić do miasta i kiedy, które budynki budować, przeczekać czy nie i na jaki rodzaj punktacji grać w danym momencie. Przy pierwszej grze ciężko to ogarnąć, dlatego warto zagrać po raz drugi. Znając mechanizmy rządzące rozgrywką zaczynasz grać perfidnie, czyli to co najgorsze zostawiasz następnemu. Chyba, że skończyły Ci się możliwości i najgorsze musisz przyjąć na klatę, wtedy cieszą się pozostali.

 

 

Grzeszki

 

Gra ma swoje grzeszki. Spore znaczenie ma kolejność i gracz rozpoczynający lepiej stoi, bo ma większy wybór kart. W wariancie podstawowym stale zmniejsza się ilość opcji i w pewnym momencie gracz ma poczucie przyparcia do muru. Ten wariant polecam na pierwszą rozgrywkę testową, żeby nauczyć się zasad i zrozumieć punktowania. W kolejnych grach warto wykorzystać karty akcji. Kiedy na stole są beznadziejne budynki lub niebezpieczne potwory, odpalasz kartę specjalną i jakoś się wykaraskasz. Lepiej mi się grało w trzy osoby niż w pięć. Przy dużej grupie szybciej schodzą karty z rynku, przez co gracze mają mniej możliwości na reakcje i sporo zależy od tego co wejdzie w nowym rozdaniu.

 

W trzech słowach

 

Monster City jest karcianką na dwadzieścia minut i daje dokładnie tyle ile oczekiwałem. Jest element planowania, ale nie taki znowu zaawansowany, jest aspekt losowy i ten specjalny rodzaj złośliwej satysfakcji, gdy uda Ci się wymigać od wzięcia kiepskiej karty i musi zrobić to następny gracz. Jedna z ciekawszych gier na przeczekanie w jakie grałem. Nadaje się do zabawy w gronie rodzinnym, ale bardziej zaawansowanym.

 

 

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie gry Stowarzyszeniu Gier Planszowych Gambit.

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.

A jeśli będziesz w Gliwicach, wpadnij zagrać. Każda środa, od 17.00 w centrum GCOP przy ul. Studziennej 6.