Wyspa kotów

Wyspa kotów istnieje naprawdę. Z morza wystaje niewielki skrawek lądu, na którym żyje garstka ludzi i dwie setki kotów. Nie wiem, jak wy, ale ja o większej kuwecie w życiu nie słyszałem 🙂

 

Aoshima to japońska wyspa, której centrum stanowi port. Codziennie cumują tam łodzie z turystami. Ludzie przypływają obejrzeć miejsce, nad którym koty przejęły władzę. W planszówce wykorzystano legendę wyspy, a kotom grozi zagłada. Nadciąga zły lord, więc gracze, aby zapobiec tragedii, muszą bezpiecznie przetransportować koty z wyspy. Najlepiej łodziami. Ponieważ są koty, jest port, to muszą być ryby. I od nich zacznę.

 

 

Ryby to podstawa

 

Ryby w grze są walutą. Co rundę otrzymasz ich stałą pulę. Nie musisz się martwić, nie musisz budować ekonomicznego silniczka, po prostu dostajesz ryby. Umysł pogimnastykujesz za chwilę przy innych zadaniach.

 

Podaj dalej

 

Teraz w ruch idą karty. Dostajesz kilka, wybierasz jedną, resztę przekazujesz z lewo. I znowu wybierasz i przekazujesz. Za uzbieraną pulę musisz zapłacić, rybami oczywiście. Co znajdziesz w kartach? Kosze. Zastanawiasz się po co? Zaraz będzie o koszach. Ryby, buty (ich ilość decyduje o kolejności) i lekcje. Lekcje są ważne, dlatego teraz będzie o nich.

 

 

Zdalne nauczanie

 

Jeśli kupiłeś jakieś lekcje, teraz jest czas, żeby je zagrać. Lekcje to nic innego, jak zadania, za które dostaniesz dodatkowe punkty. Wystarczy spełnić opisane na kartach warunki. Mogą być lekcje wspólne dla wszystkich lub indywidualne, punktujące wyłącznie dla ciebie.

 

Tetris

 

Jeśli zostały Ci ryby, możesz je teraz wykorzystać, żeby zwabić koty. Oprócz ryb potrzebujesz też koszy. Koty są przestraszone, dadzą się zanieść na łódź tyko w koszach. Kiedy umieszczasz koty na łodzi, pamiętaj o kilku zasadach: zwierzaki lubią przebywać w rodzinach, dlatego układaj obok siebie koty o tym samym umaszczeniu. Na łodzi są szczury, postaraj się je wygonić. I jeszcze, jakby było mało, łódź składa się z kilku pokładów. Zapełnij jak najwięcej z nich, żeby nie dostać punktów ujemnych. Żetony kotów są niczym innym jak terisowymi kafelkami (podobne kształty znajdziesz na przykład w Ubongo), a łódź jest planszą, na której musisz zgrabnie kotki ułożyć, tak by było jak najmniej luk i jeszcze musisz pamiętać o kolorach zwierzaków. Wcale nie jest łatwo. 

Tak bawisz się pięć rund, a potem wszyscy liczycie punkty i wygrywa jeden.

 

 

Duże zaskoczenie

 

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ogromne pudełko Wyspy kotów, spodziewałem się… sam nie wiem czego. Po pudle porównywalnym do Zombicide, nastawiałem się na zaawansowaną grę dla graczy, a tymczasem Koty okazały się rodzinną rozrywką. Czy to źle?

Absolutnie nie. W swojej kategorii rodzinnych abstraktów logicznych Wyspa kotów lokuje się bardzo dobrze. Dwie główne mechaniki: draft kart i układanie klocków jak w tetrisie, w zupełności wystarczą. Regrywalność zapewnia olbrzymia talia kart i sporo kafli kotów o różnych kształtach. Twoja łódź pod koniec każdej rozgrywki będzie wyglądać inaczej. Fakt, gra trochę kosztuje (około 170 zł), ale jak zajrzysz do środka, zobaczysz za co płacisz. Dużo ładnych komponentów, na zdjęciach widać tylko część, a dodatek Wszystkie łapy na pokład dokłada jeszcze więcej kart, kotów i łodzi, tak by mogło zagrać aż sześć osób. Pudło możesz spokojnie wyciągnąć w wielopokoleniowym towarzystwie. Babcia wpadła wycałować wnuki, ciotka przyjechała po wkrętarkę, zapraszaj do stołu, zgarnij po drodze dzieciaki i ratujcie koty, bo są śliczne. A niektóre nawet mają rogi. Jelenie rogi. 

Choćby dla tych kotów warto zainteresować się grą.

 

Jeśli podoba Ci się to co robię, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.

A jeśli będziesz w Gliwicach, wpadnij zagrać. Każda środa, od 17.30 w centrum GCOP przy ul. Studziennej 6.