To jest napad!

Na podwórku, po szkole, często bawiłem się w kowbojów i Indian. Opustoszały plac budowy był najlepszą prerią na świecie. Wśród kawałków żelbetowych płyt można było się schować, zrobić zasadzkę, nawet szukać złota.

Kiedy chodziłem do podstawówki przeczytałem wszystkie książki Karola Maya z miejskiej biblioteki. Old Shatterhand i Winnetou śnili mi się po nocach… Nasza Księgarnia wydała grę karcianą, która, mimo niewielkich rozmiarów, przenosi prosto na prerię.

 

Hej gringo!

 

Zbierasz bandę Desperados. Do zrobienia jest kilka pociągów, a każdy ciągnie wagony ze złotem, dolarami lub dynamitem. Przyda się wszystko. Jest tylko mały problem, albo dwa, albo trzy, zależy ilu graczy usiadło do gry. Jednym słowem inne bandyckie grupy też zasadzają się na bogactwa. Musisz umiejętnie rozdzielić siły, żeby zgarnąć łup. Wygra ten, który ukradnie najwięcej.

 

 

Wielki, mały powrót

 

Michael Schacht wraca na polską scenę. Nasza Księgarnia wzięła na warsztat grę Caramba! i przerobiła ją po swojemu. Nie szukajcie Caramby! w internetach, od oglądania grafik oczy bolą. „To jest napad!” ozdobiono pracami Mariusza Gandzela i jest na co patrzeć. Karty reprezentują cztery frakcje: Meksykanów, dezerterów, Indian i kowbojów.

 

Zdobądź przewagę

 

Zasady gry można streścić w jednym zdaniu: gra na przewagi. Skład pociągu zazwyczaj zawiera trzy różne wagony: ze złotem, pieniędzmi i dynamitem. Niektóre wagony są pustawe, inne wypełnione po brzegi, warto przemyśleć o co się bić. Czasem o bogatszy łup wykrwawiają się dwie duże bandy, a malutka grupa dezerterów zgarnia resztki i to wystarczy, by w finale wygrać.

Dostaniesz do ręki karty z twoimi los banditos. Każdą kartę można użyć na dwa sposoby, bo przedstawia dwóch oprychów (w bandzie są też kobiety, ale nie pokuszę się o żeński odpowiednik słowa oprych). Każdy z banditos ma swoją siłę i może napaść na określony rodzaj wagonu. Wysyłasz bandziorów do konkretnych wagonów, inni gracze również, ale tylko najsilniejsza grupa wygra i zgarnie łup. I tak sześć razy.

Gra posiada wariant zaawansowany, który jeszcze bardziej podkręca walkę o konkretne wagony, bo liczy się każdy nabój.

 

 

Napad mnie zaskoczył. Tylko talia kart, a całkiem sporo myślenia. Tu ciągle się liczy; siłę swojej bandy i band przeciwników. Patrzysz w karty i szacujesz; których ludzi wybrać, na jaki wagon się zasadzić, co odpuścić. Ponieważ kolejni bandyci dochodzą stopniowo, musisz uważać, żeby nie rzucić wszystkich sił na początku, bo przez kilka następnych rund będziesz oglądał jak kaktusy rosną. Chyba, że warto. Przyznam, że gra zaskoczyła mnie sporym, jak na karciankę “ciężarem”. Dobrze pracuje w każdym wariancie, chociaż najbardziej policzalna jest przy dwóch osobach. Tylko liczenia jest sporo.

 

 

Komu nie polecam

  • osobom, które szukają szybkiej i lekkiej karcianki, gdzie nie trzeba za dużo kombinować,
  • osobom, które nie lubią gier „matematycznych”.

Komu polecam

  • graczom, którzy szukają trochę bardziej wymagającej zabawy w małym opakowaniu,
  • graczom, którzy nie boją się liczenia i szacowania szans,
  • graczom, którzy lubią kontrolę, liczą karty swoje i współgracza, polecam zabawę dwuosobową. Łatwiej ogarnąć.

 

 

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przesłanie gry do recenzji.

 

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.