Demony dżungli
Indiana Jones nie dałby dzisiaj rady zwiać przed kamienną kulą. Mój bohater ma 80 lat ale zawsze chętnie popatrzę na jego przygody. Film się nie starzeje, gra też nie. Wyprawa do El Dorado ma kilka lat ale dla mnie nadal pozostaje w ścisłej czołówce familijnych gier wyścigowych. Nasza Księgarnia wydała dodatek Demony dżungli i jemu poświęcam tu miejsce. Demony są dodatkiem modułowym, to znaczy, że w pudełku jest kilka modułów, których osią działania są klątwy. Omówię moduły po kolei
Zwierzaki
Każdy gracz do startowej talii dostaje kartę zwierzaka. Pupile mają trochę silniejsze umiejętności bazowe i mocną umiejętność jednorazową (po użyciu kartę trzeba wyrzucić). Dzięki zwierzakom początek rozgrywki nabiera tempa.
Bohaterowie
Przy drugim kaflu mapy pojawia się wysepka, gdzie możesz zrekrutować jednego z bohaterów. Mają różne umiejętności i jedną cechę wspólną: wszyscy bohaterowie są przegięci, to znaczy, dają porządnego kopa i są najlepszymi kartami w grze. Nie możesz ominąć wyspy, bo przegrasz. Każdy bohater wymaga trochę innej taktyki i możesz pod niego składać talię. Czeka Cię sporo zabawy, zanim wypróbujesz wszystkich.
Plansza
Dostajesz trzy nowe, dwustronne plansze. Są na nich przeklęte obszary i podziemne tunele. Korzystając z tunelu oszczędzasz kawał czasu (taki teleport) ale za karę ciągniesz żetony klątw. Może brzmi złowieszczo, ale nie powinnaś się bać. Podróż przez mroczniejsze rejony dżungli po prostu się opłaca. Klątwy są różne ale zawsze cię ograniczają. Na przykład nie możesz grać odpowiednich kart dopóki nie zapłacisz kary albo tracisz ruch albo gorzej przeciwnicy mogą cię cofnąć. Karą jest również dobranie karty demona, To typowy zapychacz talii. Ma małą użyteczność i blokuje rękę na szczęście można się go pozbyć.
Jaskinie
Grając z dodatkiem musisz używać żetonów jaskiń znanych z podstawowej wersji gry. W Demonach dżungli znajdziesz nowe żetony, na szczęście wszystkie mają pozytywne efekty.
Karty
W pudełku znajdziesz nowe karty wyprawy, którymi wzbogacisz talię. Karty są związane z żetonami klątw lub jaskiń i uwaga! Dostajesz dodatkowy zestaw kart (mini dodatek) nawiązujący do bazowej mechaniki gry. Prawda, że dużo?
Czy demony są straszne?
Grając pierwszy raz z dodatkiem miałem lekki mętlik i uczucie, że wszystkiego tu dużo. Wróciłem do El Dorado po sporej przerwie i oprócz dodatkowych, musiałem przypomnieć sobie jeszcze podstawowe zasady. Nastąpiła kumulacja reguł starych i nowych, stąd poczucie skołowania. Wniosek – nie graj od razu w Wyprawę z Demonami. Możesz przeciążyć system. Tą grę odkrywasz stopniowo.
Kiedy opanowałem zasady okazało się, że Demony poprawiają podstawową wersję. Właściwie, dopóki nie grałem z dodatkiem, nie zdawałem sobie sprawy, że można grać lepiej. Wyścig, według podstawowych zasad, trochę długo się rozkręca. Mija kilka tur, zanim złożysz talię mocnych kart i ruszysz do przodu. Dzięki demonom dostajesz na starcie zwierzaki, bohaterów i wyrywasz do przodu. Dochodzą cudowna easter eggs. Każdy bohater to postać znana z historii lub popkultury. Złoto.
Przyznam, że w pierwszej rozgrywce unikałem pól z klątwami. Podświadomie bałem się nieznanego. Potem przekonałem się, że z karami można sobie radzić, a tunele znacznie przyspieszają wyścig. Zaczęła się zabawa w składanie idealnej talii, zdobywanie żetonów w jaskiń, decyzję czy na skróty, czy na około. Demony dżungli są dobrym dodatkiem, który przydaje się, gdy już opanujesz podstawową wersję. A, że Wyprawa to jeden z najlepszych familijnych tytułów jakie znam, po Demony sięgniesz prędzej czy później.
No dobra prędzej 🙂
Jeśli podoba Ci się to co robię, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.
A jeśli będziesz w Gliwicach, wpadnij zagrać. Każda środa, od 17.30 w centrum GCOP przy ul. Studziennej 6.












