Bez kobiet ani rusz!

Wyobraź sobie: wchodzisz pierwszy raz na planszowe spotkanie. Banda facetów siedzi w milczeniu nad planszą. Jeden z nich powoli zagrywa karę, przesuwa pionek, myśli i pyta:
– Czy mogę…?
– NIE MA COFANIA RUCHÓW!!! – wrzeszczą pozostali.
Ja odwróciłbym się i uciekł.

Podobno ponad połowa polskich fanów planszówek to kobiety. W pierwszych miesiącach funkcjonowania stowarzyszenia Gambit ciężko było mi uwierzyć w statystyki. Przez długi czas odwiedzali nas głównie panowie. Bywa, że w męskim gronie humor jest grubo ciosany, a ogłada staje się dobrem luksusowym. Nie, żebym narzekał, ale zależało mi, żeby Gambit nie był kojarzony z balem samców. Dzisiaj opowiem Wam o grze skrojonej dla kobiet i o tym, jak kobiety zmieniły Gambit.
Spacer po Burano wydawnictwa Nasza Księgarnia – gry jest grą ładną. Okładka przypomina letni pejzaż miejski, a karty używane w grze pełne są szczegółów. Burano to wenecka wyspa, na której każdy dom ma inny kolor. Głównym zadaniem graczy jest wybudowanie pięciu kamienic, zachowując zasadę weneckiej wyspy – budynki sąsiadujące nie mogą mieć tych samych kolorów. Zasady bazowe są bardzo proste: najpierw dobierasz karty projektów wymiennie z pieniędzmi, następnie opłacasz budowę, wykładając karty przed sobą na stół. Tak powstają trzykondygnacyjne kamienice. Postawisz pięć i kończysz grę, chyba że wcześniej skończą się karty projektów.

 

Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że pierwsze dziewczyny po prostu nie uciekły przychodząc na granie. Nie dość, że nie uciekły, to jeszcze przyprowadziły koleżanki. I tak powolutku Gambit zaczął się zmieniać. Panowie zrobili się bardziej uprzejmi. Nie, żeby wcześniej brakowało im kultury, ale przy kobietach działa to jakoś inaczej. Bardziej naturalnie. I zmienił się też rodzaj gier. W męskim towarzystwie na stół wyjeżdżały głównie ekonomiczne eurosuchary lub złożone duże gry. Z dziewczynami lubimy pograć w party games. Dużo przy tych grach śmiechu, a śmiech cudownie zmienia atmosferę. I dodaje klimatu.
Po wybudowaniu kamienicy możesz pod nią umieścić turystę lub mieszkańca. Wystarczy dobrać wolną postać z puli. Każdy z nich przynosi punkty za inne rzeczy. Turyści zachwycają się pięknem szczegółów; fotografują kwiaty, latarnie, koty. Mieszkańcy skupiają się na sprawach bardziej przyziemnych; burmistrz dba o odpowiednią liczbę turystów, sklepikarz o różnorodne zaopatrzenie sklepów, krawcowa o markizy, a kwiaciarka i ogrodnik o rośliny. Nawet święty Mikołaj troszczy się o Burano, a konkretnie o kominy na wyspie.

 

 

Spacer po Burano, to prosta, a niegłupia gra, gdzie ściągasz się po punkty i ścigasz się z innymi, w jak najszybszej rozbudowie. Troszkę ponad pół godzinki i już przed tobą leży uliczka Burano tętniąca życiem. Nawet jeśli nie wygrasz, to masz satysfakcję, że stworzyłeś coś ładnego.

Poznaj Gambit. A może z nami zagrasz? Spotkania w każdą środę w Gliwicach przy ul. Studziennej 6 od 17.00. Polub nas na facebooku i instagramie, będę miał motywację do pisania kolejnych tekstów.