Skyline Express

Wyskakiwałeś z pędzącego pociągu? Mnie się zdarzyło i nie dlatego, że jechałem bez biletu Podróżowałem z mamą, a w Kielcach mieliśmy przesiadkę. Zajęliśmy miejsca w pociągu, a że do odjazdu zostało trochę czasu stwierdziłem, że zdążę do sklepu. Kiedy stałem przy ladzie, usłyszałem komunikat, że mój pociąg zaraz odjeżdża.

Spanikowałem. 

Wbiegłem na peron, zobaczyłem ruszający pociąg z otwartymi drzwiami i bez namysłu wskoczyłem do środka. Impet rzucił mnie na ścianę. Jak złapałem równowagę, zauważyłem że pociąg jest pusty. Wyjrzałem na zewnątrz i zobaczyłem przerażoną mamę w pociągu naprzeciwko. Wyskoczyłem bez zastanowienia.

Na końcu recenzji przeczytasz zakończenie tej historii a teraz Zapraszam do Skyline Express, podniebnej kolei, do której nie musisz wskakiwać. Przed tobą inne wyzwania.

 

 

Długa podróż 

 

Zostajesz konduktorem, który musi rozsadzić pasażerów w wagonie. Wagon jest podzielony na kilka przedziałów, a w każdym przedziale są dwa miejsca przy oknie i dwa przy korytarzu.

Hej, a ty gdzie lubisz siedzieć? Na planszy wspólnej jest hala główna. Tam czekają pasażerowie żeby wsiąść do pociągu. Jest też poczekalnia a w niej rezerwiści, obok bufet z kawusią i salka vipowska, a nawet skład bagażowy. Na torach rozlokowano zadania do wypełnienia. Muszę przyznać, że dworzec Skyline Express wyposażony jest bardzo dobrze. 

 

Początkowo wydaje się, że gra będzie skomplikowana ale po bliższym poznaniu zobaczysz jak szybko idą tury. Dobierasz pasażera z hali głównej, sadzasz go w wagonie i… tyle. Sporadycznie możesz kogoś przesadzić lub wymienić na spóźnialskiego z poczekalni, a  kiedy opustoszeje hala główna, dochodzi do punktacji. Dwa żetony zadań dyktują za jakie ułożenia pasażerów otrzymasz punkty. Na przykład punktujesz, jeśli w jednym przedziale wsadzisz tylko artystów i wojskowych, albo w dwóch przedziałach robotnicy usiądą przy  oknach.  

 

Jeśli masz w wagonie vip-ów sprawdzasz czy ich zachcianki zostały zaspokojone. Celebryta chce siedzieć w konkretnym miejscu i chce mieć przedziale konkretnych ludzi, na przykład wojskowych albo przedsiębiorców. Jeśli odpowiednio zapełnisz przedział, VIP będzie zadowolony i da ci punkty. Jeszcze nie koniec. 

 

W trakcie rozgrywki pozyskujesz żetony bufetu. To kolejne sposoby na punktowanie. Otrzymujesz punkty za odpowiednich pasażerów w całym wagonie. Przykładowo liczysz wszystkich artystów i turystów, ustalasz ile masz par i za każdą otrzymujesz punkty. Jeśli zabawa wydaje ci się skomplikowana, bez obaw, wcale taka nie jest. Dochodzą kolejne rzeczy do ogarnięcia. 

 

Punktowanie, które opisałem wyżej, powtarzasz trzykrotnie w trakcie gry. Za każdym razem inne żetony zadań dyktują co będzie punktowane, a pasażerowie których raz wpuściłeś do wagonu zostają. Oznacza to, że przy drugim i trzecim punktowaniu będziesz przesadzać niektórych pasażerów albo od początku gry ulokujesz ich mając na względzie wszystkie etapy punktowania.

 

Możesz mieć wrażenie, że dużo tu rzeczy do ogarnięcia, ale przy drugiej rozgrywce gra już nie ma tajemnic. Ustalasz plan, a potem łapiesz odpowiednich pasażerów szybciej niż inni.

 

 

Ważne jest ciekawe wnętrze

 

Wnętrze jest bardzo fajnie wykonane. W pudełku znajdziesz tekturę i drewno, czyli drewniane pionki oraz tekturowe plansze i żetony. Plus za żłobienia na planszach wagonów, dzięki czemu lepiej trzymają się żetony pasażerów w przedziałach. Minus za pudełko, szybko przeciera się na rogach i krawędziach, dlatego przestrzegam, żeby obchodzić się z nim ostrożnie.

Gra powstała według międzynarodowych standardów, co oznacza, że sporo tu ikon i obrazkowych oznaczeń, a zero tekstu. Miks ikonografii i intensywnej kolorystyki może przytłaczać w pierwszej grze. Najmniej intuicyjne jest oznaczenie czy klient chce siedzieć przy oknie, czy przy korytarzu. W każdej z moich rozgrywek ktoś się pomylił. Potem już się gracze przyzwyczajają i zapamiętują co jak działa.

 

Instrukcja 

 

Jest w niej wszystko co powinno być, ale trochę lepiej bym to poukładał. Zabrakło mi obrazkowych przykładów przygotowania rozgrywki. Ilustracje są na początku, w dziale opisującym poszczególne elementy. Gdyby połączyć opis elementów i przygotowanie w rozgrywki w jeden, dobrze zilustrowany rozdział, instrukcja byłaby jeszcze bardziej funkcjonalna. Poza tym wszystko napisano w sposób prosty i zrozumiały. Przy drugiej grze instrukcjach już jest zbędna. 

 

 

A jak się znudzi?

 

Recenzuję Skyline Express od razu z dodatkiem. Dodatek dorzuca wagony bagażowe. Co drugi pasażer otrzymuje walizkę (kolorową drewnianą kostkę). Pasażera umieszczasz w wagonie, to już wiesz, a walizkę ładujesz do luku bagażowego. Za odpowiednie ułożenie walizek otrzymasz punkty lub akcje wspomagające rozgrywkę. Całkiem ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza po kilku rozgrywkach w podstawkę. Są jeszcze trzy scenariusze narzucające odpowiedni schemat zabawy. Nie wprowadzają nowych zasad, tylko modyfikują już istniejące.

 

Podsumowanie podsumowań

 

Skyline Express przy pierwszym poznaniu nieco przytłacza ilością sposobów punktowania i ikonografią ale już przy drugiej partii widać że gra jest prosta i zmyślna. Raz w tygodniu spotykam się z ludźmi z Gambitu, jesteśmy planszowym stowarzyszeniem i długo już ze sobą gramy. Wszyscy, którzy usiedli do Skyline Express stwierdzili, że sympatyczne i zagrają jeszcze raz. Po kilku rozgrywkach zauważyłem, że podstawowa wersja zaczyna się nudzić. I tu dobry będzie dodatek, który wprowadza urozmaicenie, a scenariusze na pewno przedłużają żywotność przynajmniej o trzy kolejne rozgrywki. Gra działa w wariancie od jednego do czterech graczy i dobrze się skaluje przy każdej ilości. Jest to przemyślany I całkiem sprawnie działający logiczny tytuł dedykowany graczom rodzinnym. Niestety poznałem ostatnio dużo gier logicznych dla sektora rodzinnego i uczciwie przyznam, że Skyline Express ma sporą konkurencję. Jeśli lubisz kolej i steampunkowy klimat, a nie przeszkadza Ci rozgrywka wymagająca skupienia, właściwie z marginalną integracją, to możesz śmiało się tym tytułem zainteresować.

 

 

Koniec historii

 

Moja przygoda z pociągami miała proste wytłumaczenie. Wskoczyłem do wagonu, który odjeżdżał na bocznicę. Dlatego był pusty, dlatego jechał wolno i dlatego nie połamałem nóg wskakując i wyskakując. Jak się człowiek spieszy, to robi głupie rzeczy. Mógłbym napisać, że zmądrzałem i wyciągnąłem wnioski…

Mógłbym 🙂

 

Dziękuję wydawnictwu Thistroy Games za podesłanie gry do recenzji.

Jeśli podoba Ci się to co robię, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.

A jeśli będziesz w Gliwicach, wpadnij zagrać. Każda środa, od 17.30 w centrum GCOP przy ul. Studziennej 6. (Chwilowo jesteśmy bezdomni, bo nasze sale zajęto na centrum pomocy rodzinom ukraińskim).