Nova Luna

Moja klasa w szkole średniej składała się z samych facetów. W zasadzie gadaliśmy tylko o jednym. Pamiętam, jak nauczyciel biologii, zmęczony durnymi żartami, zapytał kiedyś, czy oprócz seksu coś jeszcze nas interesuje.

– Wpływ faz księżyca… – padło z tyłu sali.

– Tak – podchwycił z nadzieją.

– … na rozwój płciowy bobrów.

Wtedy zrozumiałem, że fazy księżyca mogą mieć olbrzymi wpływ na życie. Nie tylko bobrów. 

Uwe i Corne też o tym wiedzą, może dlatego swoją grę oparli o poetykę faz księżyca?

 

Zaczynam klasycznie, czyli od listy komponentów

 

Nova Luna jest abstraktem logicznym, czyli mówiąc po ludzku, grą logiczną dość luźno powiązaną z tematem. Znajdziesz tu intrygującą okrągłą planszę z fazami księżyca, mnóstwo kolorowych kafli z grubej tektury, drewniane dropsy (jakich widziałem już milion w innych grach) i składaną z tekturki figurkę księżyca. Ostatnio panuje moda eko i plastik w planszówkach coraz częściej zastępuje się tekturowymi standami. Oczywiście oprócz eko stylu jest to również oszczędność kosztów. Figurka księżyca jest przede wszystkim funkcjonalna i trwała. Raz złożona nie rozwala się przy wyjmowaniu i wkładaniu do pudełka. Taki mały plusik.

 

 

Teraz polecę z zasadami

 

Pierwsza kluczowa decyzja w grze, to wybór koloru dropsów (wiadomo, wygrywa pomarańczowy). Każdy gracz zbiera swoje znaczniki, a wygra ten kto pierwszy pozbędzie się ich pozbędzie. Jak? O tym za chwilę. Dookoła planszy rozkładasz kafle zadań. Na polu nowiu ustawiasz po jednym znaczniku każdego gracza i wio! Zaczynamy. W grze zaszyto (wybaczcie nawiązanie do Patchworka, ale Uwe prosił) dwa mechanizmy: zarządzanie czasem i zazębiające się układanki. Runda gracza jest prosta jak konstrukcja cepa – wybierasz kafel na planszy koła, układasz go w swojej przestrzeni, płacisz czasem i sprawdzasz, czy zrealizowałaś zadanie.

Każdy kafelek ma koszt, czyli ilość pól na planszy, które musi przejść Twój znacznik. Następną turę rozegra ten gracz, którego znacznik jest najbardziej “z tyłu”. Wybierasz drogie kafle, będziesz dłużej czekać na następny ruch. 

Ale co zrobić z kafelkiem? Dołączyć do budowanego układu. Każdy kafel ma swój kolor i narysowane zadania. Zadania określają jakich kolorów kafle muszą znaleźć się w sąsiedztwie. Kiedy wypełnisz zadanie, zakrywasz je swoim znacznikiem i tak właśnie pozbywasz się dropsów. Cała zabawa polega na takim układaniu kafli, by oddziaływały na siebie nawzajem. Nie zawsze się udaje, więc dochodzi element planowania na co grać, a co poświęcić.

 

Może trochę o skalowaniu?

 

Gra skaluje się tak samo przy każdej liczbie graczy. Tylko czas gry wydłuża się z kolejnym uczestnikiem zabawy. Przy pełnym składzie – zabawa maksymalnie na trzy kwadranse.

Nova Luna właściwie pozbawiona jest interakcji. Każdy realizuje plan, a ogarnianie własnego układu i szukanie powiązań zajmuje całą uwagę gracza. Tylko największy mózgowcy są w stanie podglądać sąsiadów i wpływać na ich rozgrywkę. 

 

 

Teraz plusy dodatnie.

 

Nova Luna ma cudownie proste zasady. Tłumaczy się ją chwilę, a po miesiącu przerwy nadal pamiętasz o co chodziło. Można w Lunę grać przy kawce i gadać o serialach, które ostatnio obejrzałaś. Można odpalić grę u rodziców na podwieczorku, układać kafelki i opychać się szarlotką. Nova Luna jest uniwersalna, a dzięki różnorodności zadań również regrywalna. Grę kupisz w cenie poniżej 100 zł, co jest atrakcyjną ofertą na dzisiejsze czasy. Zadania na żetonach są czytelne, kolory wyraźne. Nie musisz się męczyć przy słabszym świetle, od razu wszystko widać. I jeszcze jeden plusik – jeśli nie masz za dużo czasu, skracasz rozgrywkę ujmując graczom znaczników.

 

I plusy ujemne.

 

Od kilku lat panuje moda na pięknie wykonane abstrakty logiczne. Nova Luna jest wykonana przyzwoicie, ale brak jej fajerwerków jak np. bakelitowych płytkek. Z drugiej strony, cena jest niższa. 

Dla mnie sporym problemem jest brak powiązania tematu z mechaniką. Klasyczny abstrakt logiczny, w którym po pierwszym ruchu zapominasz o astralnej otoczce.

Zastanowiłem się również czego w Lunie może szukać miłośnik gier logicznych. Spojrzałem na szachy i zrozumiałem. Długofalowa strategia, planowanie zasadzek, przewidywanie ruchów przeciwnika. Tu tego nie znajdziesz. Nova Luna jest grą taktyczną, przychodzi Twoja tura i reagujesz na to co widzisz. A potem wracasz do szarlotki 🙂

 

 

Standardowo kończę podsumowaniem.

 

Nova Luna jest lekką grą. I to nie dlatego, że w środku tylko karton i drewno (a nie cegły na przykład). Jest lekka w zasadach i sprawdza się w każdym gronie, od dzieci wczesnoszkolnych po osoby dorosłe. Dla mnie, jako osoby prowadzącej klub planszowy, jest to tytuł w sam raz. Jak przyjdą nowi, mogę Lunę położyć na stole, wytłumaczyć szybko, nawet jeśli dawno nie grałem i zostawić graczy. Sami resztę ogarną. Rozumiem również, że grono bardziej wymagające może narzekać na brak interakcji i długofalowego planowania. O temacie mogę powiedzieć krótko: nie przeszkadza 🙂 

Nova Luna wydaje się być grą, która nie wskoczy na Twój szczyt listy must have. Ale jeśli ją kupisz, zostawisz w kolekcji.

 

 

Dziękuję wydawnictwu Lucky Duck Games za przesłanie egzemplarza gry do recenzji. Te świetne zdjęcia wyżej pochodzą od wydawcy (jestem zobowiązany). Ja nie umiem w fajne foty więc korzystam 🙂

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.