Teksty pisane nie tylko o samych grach, ale również na tematy związane z graniem

Dojść do ściany

– Panie Czesiu – zwróciłem się do konserwatora. – Od pełnego szczęścia dzieli nas ta ściana. Trzeba gładź położyć i możemy uruchomić klub planszowy.

– Nie mam kwalifikacji – stwierdził konserwator i poszedł na papierosa.

Ręce mi odpadły.

Czytaj dalej

Włóczka, drewno i dzikie meeple

Mam szczęście do ludzi. Serio. Trafiam na osoby z pozoru zwyczajne, które przy bliższym poznaniu okazują się bardzo niezwyczajne. Opowiem Wam o trzech przypadkach. Gienia robi czapki. Wełniane, na zimę. Są to najbardziej odjechane geekowskie czapki na świecie. Gosia i Radek pracują z drewnem. Stolarze? Chyba tak, ale współcześni. Ich wieże na kości i plansze graczy do popularnych tytułów planszowych podbiły moje serce. Mateusz robi koszulki. Z meeplami. Koszulki bardzo planszowe.

Czytaj dalej

Jak Krzysztof Krawczyk prawie rozwalił nam imprezę

– Nikt nie przyjdzie. Spojrzałem jeszcze raz na grafik i ręce mi opadły. Impreza skazana na porażkę.

Piechu jest albo większym optymistą niż ja, albo mniejszym panikarzem. Łukasz Piechaczek prowadzi w Katowicach kawiarnię planszówkową Ludiversum. Może słyszeliście? Może byliście?  Łukasz rozpoczął współpracę z działem promocji hali Arena Gliwice. Mamy w Gliwicach halę widowiskowo – sportową. Jest całkiem spora, druga co do pojemności w Polsce. Kiedy powstała, pomyślałem, że to idealne miejsce dla konwentu planszowego. Ja pomyślałem, Piechu zrobił.

Czytaj dalej

Jak nie zostałem projektantem gier

Kilkanaście lat temu zagrałem w pierwszą nowoczesną planszówkę. Następnego dnia wiedziałem, że muszę zrobić własną. Nic trudnego – pomyślałem, wystarczy skleić dwie dobre mechaniki, osadzić w oryginalnym temacie i gotowe. Sława, splendor, autografy. Będzie dobrze. Nikt mi nie powiedział, że gra o żukach gnojarzach może stać się niewypałem. Czytaj dalej

Zaraz będzie ciemno! Zamknij się!

– Będziesz Calineczką, czy Roszpunką? – Zapytał Wojtek, lat 39, informatyk – kiedy dowiedział się, że jadę na Pyrkon.

– Chciałem być muskularnym bogiem mordu – wyznałem – ale ostatnio zarzuciłem treningi i dietę fit.

Pyrkon, impreza w temacie szeroko pojętej fantastyki, skupia co roku rzesze fanów. W kwietniu Poznań odwiedziło ponad 50 000 ludzi. Większość z nich przebrała się za bohaterów popkultury. Przekrój dość szeroki: od japońskiej mangi po amerykański mit o nadludziach.

Czytaj dalej

Horror w górach

Znasz historię domku w Karkonoszach? A uwierzysz, że nie tylko śnieg może wpędzić człowieka w traumę? Wystarczą planszówki i paru nadpobudliwych nastolatków.

Czytaj dalej

Cycków nie będzie

To nie jest debiut.

Założyłem blog w 2013 roku. Pamiętam, wtedy dużo gadałem z Leszkiem o planszówkach, o rynku gier i o dupie Maryni. Minęło sześć lat i pewne rzeczy się nie zmieniły. Nadal dużo gadam z Leszkiem o planszówkach. Dupa Maryni interesuje nas już trochę mniej. Wydorośleliśmy. Założyliśmy razem Stowarzyszenie Gier Planszowych Gambit w Gliwicach. Obaj należymy do kapituły przyznającej nagrodę „Planszowa Gra Roku”. Działamy i propagujemy nasze hobby lokalnie – w Gliwicach.

Nadal jednak uważam, że brakuje w mediach felietonów. Tekstów lekkich, trochę śmiesznych, w tematach okołoplanszowych. A że nabrałem doświadczenia przy prowadzeniu Stowarzyszenia Gambit, mam trochę nowych tematów, którymi się tutaj podzielę. W pierwszej kolejności pojawią się teksty publikowane na fanpage Stowarzyszenia Gier Planszowych Gambit, potem nowe.

Życzę przyjemnej lektury.

Marcin Korzeniecki

PS. A co do cycków, jak napisałem wyżej, wydoroślałem. Nie będę powtarzał klikbajtów sprzed sześciu lat. Chyba, że jesteście ciekawi o co chodzi 🙂 Przeczytajcie pierwszy wpis na blogu z 2013 roku. Ale dlaczego cycki?

 

Unpub 2 – horror, dramat i ukraińscy siatkarze

Wiecie, że mało brakowało, a Unpub by się nie odbył? Trzy dni przed imprezą dowiedziałem się, że straciliśmy salę. Problemy techniczne. Stanąłem przed decyzją: odwołać wszystko czy znaleźć nowe miejsce.

Horror dramat i żużel normalnie.

Czytaj dalej

Unpub 2 – warto się szarpać?

Starać się, kombinować, umordować dokumentnie za sprawę, która w rezultacie daje efekt inny niż się spodziewałeś. Znasz z autopsji? Podczas Unpubu szukałem odpowiedzi czy warto.

W słoneczną wrześniową sobotę (12.09.2015) w Gliwicach odbyła się druga edycja konwentu o nazwie Unpub. Unpublished Games Network jest ideą przywiezioną do Polski przez Trzewiczków Merry i Ignacego z dalekiego USA. Idea skupia ludzi, którzy chcą tworzyć gry planszowe. Efektem jest cykl konwentów, na których gra się w gry nie wydane, jeszcze w fazie produkcji. Sam pomysł nie jest nowy, bo w naszym pięknym kraju już od lat paru działają zorganizowane grupy testerskie, a na konwentach pojawiają się warsztaty dla projektantów.

Czym zatem wyróżnia się Unpub?

Może tym, że na konwent przyjeżdżają ludzie, posiadających spory zasób wiedzy związany z ulubioną przez nas branżą, oraz ludzie, którzy dopiero zaczynają i wiedzy potrzebują. Jedni pomagają drugim. Czasem padają cenne uwagi, a czasem prosto z mostu „wywal ten projekt i zacznij od początku”. Pojawia się wtedy pytanie, na które musi sobie odpowiedzieć każdy początkujący projektant – czy warto?

Na drugiej edycji Unpubu gościliśmy wydawnictwo Portal, którego członkowie siadali do nieznanych prototypów, grali i dyskutowali. Podobnie działał Rebel. Zwarta ekipa przyjechała aż z Gdańska, żeby zobaczyć śląskie projekty i pokazać nad czym Rebel obecnie pracuje. Strasznie chciałem usiąść do Termitów, ale zabrakło czasu (30-minutowe agresywne euro twórcy Sabotażysty). Pojawił się Phalanx ze „Studium w Szkarłacie” (Sherlok Holmes w świecie Cthulhu) i 1941 Wyścig do Moskwy (grający w 1944 Wyścig do Renu wiedzą czego się spodziewać). Z Krakowa przyjechała cała gwardia projektantów/testerów razem z Violą i Marcinem (wydawnictwo Trefl – fabryka kart Kraków). Viola i Marcin, czyli grupa MV wspólnie tworzą gry i mają już na koncie kilka produkcji, które albo już, albo za momencik ujrzą światło dzienne (Polskie smaki, Twoja kolej, Alien Artifacts, We dwoje). Wróżę im naprawdę dobrą passę, bo robią ciekawe gry. Z projektantów/wydawców pojawił się również Krzysiek Matusik (znacie go min. Z Craftsmena czy Cargo Train, a pamiętacie wydawnictwo Lizardy?). Krzysiek pokazywał swoje nowe projekty – Trash & roll, czyli euro z kapelą w roli głównej i Silesię – grę o Śląsku, z instrukcją po Śląsku. Jacek Gołębiowski z wydawnictwa Gindie grał i prezentował min. Drużynę kocenia. W połowie konwentu zawitali też ludzie z Galakty i ruszyli do stołów nieść kaganek oświaty. Pojawiło się, po sporej przerwie, reaktywowane wydawnictwo Wolf Fang z nową grą – Na Wybory! Logiczna przepychanka z nutą agresji, utrzymana w żartobliwym klimacie politycznym. Za chwilę usłyszycie więcej o grze, bo ruszy jej akcja na platformie crowdfundingowej.

Uff. Sporo tego, a nawet nie doszedłem do połowy. Kochani, kolejne prototypy, opowieść o ukraińskich siatkarzach, prelekcja, tajemniczy partner i odpowiedź na pytanie „czy warto się starać” w kolejnym artykule o Unpubie 2.

 

 

Unpub – konwent kuluarowy

Gdzie najczęściej koncentrują się domowe imprezy?

W kuchni.

Bo można odsapnąć i porozmawiać sącząc coś kolorowego.

W kuchni panuje chillout.

Gdzie swobodnie dyskutuje śmietanka towarzyska podczas oficjalnych rautów?

W kuluarach.

Bo można poluzować krawat, pozwolić sobie na niewymuszony dowcip i spuścić powietrze.

W kuluarach robi się najlepsze interesy.

Czytaj dalej