Afera z paczkomatem
Lubię czekać na przesyłkę z grą. Sms z paczkomatu jest jak pierwsza gwiazdka w święta. Można otwierać prezenty ?
Lubię czekać na przesyłkę z grą. Sms z paczkomatu jest jak pierwsza gwiazdka w święta. Można otwierać prezenty ?
Lata 80-te. Na kolanach mam rozłożone pismo Bajtek, dyktuję komendy, a kuzyn wklepuje je na Atari. Strona A4 zapisana drobnym maczkiem. Po dwóch godzinach odpalamy program.
Nie działa.
Przez kolejną godzinę sprawdzamy znak po znaku, znajdujemy błąd, odpalamy znowu i…
Siadam za sterami kosmicznego myśliwca (zlepek czterech pikseli) i zaczynam strzelać do obcych (zlepek sześciu pikseli z dziurką w środku). Jest epicko. Przechodzimy z kuzynem poziom za poziomem nie robiąc przerw nawet na wyjście do ubikacji.
Powoli wracamy do znanego nam wcześniej trybu życia. Powoli. Jeszcze nie ma spotkań planszowych, ale już niedługo. Dzisiaj mam dla Was felieton w którym polecam sprawdzone przeze mnie gry wydawnictwa Nasza Księgarnia. Felieton ukazał się na łamach serwisu Polityka i mam nadzieję, że dotarł do dużej ilości osób, które gier nie znają, a chciałyby poznać. Jeśli lubicie moje teksty, znajdziecie tu wszystko z czego słynę: przystępną i krótką prezentację ciekawych tytułów oraz humor życia codziennego. Bo nie można dać się zwariować. Nawet podczas kwarantanny 🙂
Na profilu facebookowym zapytaliśmy, która z okładek gry Zamek podoba się bardziej: stara, czy nowa w wydaniu Naszej Księgarni. Zdania były podzielone. Zanim przeczytacie recenzję, zobaczcie grafikę i zadecydujcie.
Jadąc na PGE Narodowy spodziewałem się legendarnych kolejek. Wejściówka prasowa zapewniała spokój ducha, ale chciałem mieć zdjęcie ogonka ciągnącego się po horyzont.
Zdjęcia nie mam. Impreza przebiegła komfortowo. Szlag, a byłby niezły clickbait na początek felietonu.
„Ludzie często grają w planszówki dla zabawy i towarzystwa. Ja siadam do gry, żeby wygrać.”
Słowa Marcina, współautora Glory: A Game of Knights, lubię czasem cytować. Organizuję turnieje planszowe lub jak mogę, biorę w nich udział. W jednym i drugim przypadku, oprócz rozgrywki, są dodatkowe emocje, bo gramy o jakąś nagrodę. A rywalizacja jest potrzebna. Wiem, że wiele osób twierdzi, że grają dla przyjemności. Jasne, że tak. Ale nie wciskajcie kitu, że nie lubicie wygrywać! Zdobycie zwycięstwa jednym punktem jest wspaniałe. I pamięta się je długo.
Dzieci są specyficznym rodzajem graczy. Bywa, że bardzo emocjonalnie podchodzą do gry. Potrafią też doprowadzić rodzica do ciężkiej cholery, kiedy im się nudzi.
Znasz historię domku w Karkonoszach? A uwierzysz, że nie tylko śnieg może wpędzić człowieka w traumę? Wystarczą planszówki i paru nadpobudliwych nastolatków.
