Zamek

Na profilu facebookowym zapytaliśmy, która z okładek gry Zamek podoba się bardziej: stara, czy nowa w wydaniu Naszej Księgarni. Zdania były podzielone. Zanim przeczytacie recenzję, zobaczcie grafikę i zadecydujcie.

 

Nie wiem jaką wersję wybraliście, ale do mnie zdecydowanie bardziej przemawia okładka ilustrowana przez Romana Kucharskiego.

Zamek jest kafelkową grą dwuosobową, jedną z wersji słynnego Carcassonne. Zaletą nowej wersji jest ograniczenie murami możliwości rozbudowy. Musimy tak układać kafelki, żeby spełnić założenia co do dokładania, a przy okazji rozszerzać panowanie na łąkach, drogach, w domostwach, czy chlewikach. I ciągle musimy mieścić się w nieregularnym kształcie obrębów zamczyska.   

Proszę Państwa, jesteśmy na zamku!

A to nie znaczy, że tylko w samym pałacu, ale też we włościach królewskiej posiadłości. Tereny są dość rozległe, a ich architektura zależy… od nas, grających 😉

Na kafelkach są łąki (czasem kapliczki), dachy domów, chlewiki, drogi (niektóre zakończone fontanną, a przy części stoją dyby). Warto przypatrzeć się kafelkom, bo mają świetne grafiki, a na niektórych ukryte są easter egg’i 😉

 

 

Rozmieszczaniem kafelków  rządzą proste zasady: pierwszy kafelek musi przylegać bokiem do któregoś z pól startowych, lub murów zamku. Następne kafelki możemy dokładać do już wyłożonych.

Jest jedno obostrzenie – droga musi pasować do drogi, reszta terenów pasować nie musi. Każdy gracz ma jedną siedzibę rodu i sześciu poddanych, którzy będą pełnić role giermka, rolnika, herolda lub mnicha, w zależności czy postawimy poddanego przy domu, przy świnkach, na drodze czy położymy na łące – a co, niech sobie klecha leży i podziwia obłoki. Mnich leży na polu do końca gry, pozostali poddani punktują i wracają do nas po zakończeniu terenu.

Gra jest bardzo przyjemna, o średnim czasie rozgrywki (liczcie około godzinki na rozłożenie, zagranie i złożenie gry), średnim poziomie skomplikowania.

Niestety jest też losowa, bo kafelek wybieramy w ciemno. Ale już  po wylosowaniu możemy pokombinować jak go dołożyć – czy pomóc sobie czy zaszkodzić współgraczowi.

Jest też przyjemna dla oka – no, z wyjątkiem rewersów kafelków – świnki na niebieskim polu nijak się mają do reszty oprawy graficznej.

Gra jest warta wypróbowania, a ponieważ jest dla dwóch graczy, to łatwiej znaleźć do niej partnera.

 

 

Moim okiem – Marcin Korzeniecki

Cześć. Postanowiłem dopisać słów kilka do recenzji Oli. Między Zamkiem, a klasycznym Carcassonne jest kilka różnic. Różne pola różnie punktują. Spore zyski zbierzesz z rozbudowy… chlewów. Podstawą sukcesu w zarządzaniu królestwem jest nie tylko armia, a również zaopatrzenie. Drogi opłacają się bardziej, gdy postawisz przy nich dyby. A w łąki inwestuj, jeśli stoją na ich kapliczki. Z innowacji – masz możliwość powalczenia o punkty za puste przestrzenie w murach zamku. Wystarczy rozbudować rodową siedzibę lepiej niż przeciwnik. Najbardziej jednak spodobał mi się pomysł z kafelkami specjalnymi ułożonymi na torze punktacji. Otóż, żeby taki kafel zdobyć, należy zatrzymać się dokładnie na odpowiednim polu punktacji. Czasem warto robić mniejsze punkty, by zdobyć kafelek specjalny, nieraz dający spore zyski. Niestety nie wiesz o jaki zysk grasz, bo kafelki leżą zasłonięte. Dla kogoś, komu Carcassonne wydaje się zbyt proste, Zamek może stanowić ciekawą odskocznię. Polecam.