Rekiny biznesu

Zapraszam do świata handlu planszówkami z drugiej ręki. Będzie trochę o naszych sprzedażowych przywarach i kulturze handlu lub jej braku. Opiszę na czym polegają bańki spekulacyjne i dlaczego szybko pękają. Pojawią się białe kruki i rady jak ustrzec się sprzedażowych oszustów. Ale przed wszystkim będzie o cenach. Bo ceny zawsze są za wysokie 🙂

 

Bańka spekulacyjna

 

Wyobraź sobie, że jakaś gra dobrze przyjęła się na rynku. Na przykład Brzdęk, Zaginiona wyspa Arnak lub Everdell. Nic dziwnego, że nakład szybko się wyczerpał, a na następny trzeba trochę poczekać (zwłaszcza jeśli to Brzdęk). W międzyczasie pojawiają się recenzje, ludzie gadają że gra fajna i hype rośnie. Na fali rosnącego zainteresowania pojawiają się coraz wyższe oferty na rynku wtórnym. Tak tworzy się nagły wzrost cen, czyli bańka spekulacyjna. Aż w pewnym momencie wydawca ogłasza, że na magazyny wjechał nowy nakład i bańka pęka (ceny wracają do normy).

Tyle w teorii, a w praktyce mamy mikrobańki w świecie planszówek, bo jak jakaś gra dobrze się sprzedaje, wydawcy na głowie staną, żeby szybko zrobić dodruk.

Chyba, że akurat kontenerowiec stanie w poprzek kanału i dostawa nie może dotrzeć na czas.

Zdjęcia przedstawiają gry niedostępne w sklepach. Pierwsza kwota dotyczy pierwotnej ceny sklepowej, druga oferty z rynku wtórnego. Najwyższej jaką znalazłem.

 

 

Czy szeryf internetu jest potrzebny?

 

Komentuje post sprzedażowy informując, że produkt można kupić taniej. Szeryf internetu – irytujący dla sprzedających, ale czy doceniany przez kupujących? Chce pomóc, czy zabłysnąć wiedzą? Rozumiem odruch niesienia pomocy na zasadzie: “wiem gdzie taniej, to się podzielę”, rozumiem chęć wyrażenia oburzenia, gdy cena jest rażąco wysoka, ale jest jeszcze regulamin. Na grupach sprzedażowych zabrania się komentowania wartości, uznając prostą zasadę: rynek weryfikuje ceny. Trzymajmy się prawa, bo zapanuje chaos.

Klient powinien przed zakupem sprawdzić jakie ceny uzyskuje ten sam produkt w innych miejscach, ewentualnie samemu zapytać. Warto wspomnieć o paradoksie: szeryf z jednej strony działa niekorzystnie dla sprzedającego, ale z drugiej poprawia widoczność oferty. Bo każdy komentarz sprawia, że więcej osób zaczyna zauważać post sprzedażowy.

 

Jaka cena ostateczna?

 

Często w wiadomościach dotyczących oferty pojawia się pytanie: jestem zainteresowany, jaka cena ostateczna? Temat szeroko znany, nie tylko w dziedzinie planszówek. Przypuszczam, że wywodzi się z tradycji targowania (którą lubię i szanuję), gdzie dwie strony próbują dojść do kompromisu. Przy dobrym targowaniu można poznać fajnego człowieka i nagadać się za wszystkie czasy. Ale ludziom już się nie chce gadać. Targowanie sprowadziło się do założenia, że sprzedający musi opuścić cenę, więc od razu do rzeczy i podaj pan kwotę ostateczną. Ten styl handlu prowadzi do patologii, bo skoro kupujący zakłada, że musi być obniżka, to sprzedający podwyższa cenę, żeby mieć z czego spuścić. I co się wtedy dzieje?

Na białym mustangu przybywa szeryf internetu, bo przecież cena za wysoka.

 

 

Biały kruk

 

Dostępny tylko “z drugiej ręki”, bo na wznowienie nakładu nie ma szans. Powodem zazwyczaj są bariery natury prawnej. Wartość białego kruka rośnie razem z jego legendą. A legenda opiera się opiniach, sentymencie i … znanym uniwersum. Do planszówkowych białych kruków należą min. Świat Dysku Ankh Morpork lub Chaos w Starym Świecie, gra osadzona w uniwersum Warhammera. Fani tytułów do dziś są w stanie zapłacić sporo, żeby przypomnieć sobie dawne emocje. A że są dorośli to ich stać 🙂

 

Sprzedażowi oszuści

 

Od około roku polscy klienci zmagają się z falą internetowych oszustów. Złodzieje działają na popularnych serwisach sprzedażowych, ale można ich spotkać również na grupach dotyczących handlu wtórnego. Znak rozpoznawczy: posługują się łamaną polszczyzną, na poziomie google translatora. Sposoby kradzieży są różne, efekt zawsze ten sam: oszust próbuje wyłudzić dane personalne lub dostęp do konta bankowego. Chwila nieuwagi i konto zostaje wyczyszczone. Szerzej o aferze napisano tutaj. Warto pamiętać, by nigdy nie podawać numeru karty bankomatowej, peselu i kodów do konta. 

 

 

Savoir Vivre

 

Zestaw reguł stosowanych podczas transakcji kupna – sprzedaży w internecie praktycznie nie istnieje. Kupujący chce kupić tanio i bezpiecznie. Będzie wymagał szczegółowych zdjęć gry, obniżenia ceny, wysyłki za pobraniem lub rezerwacji, a na koniec możliwe, że się rozmyśli. Sprzedający może wystawić towar, którego nie ma, po to by zgarnąć kasę i zniknąć. Woli zapłatę z góry, bo za pobraniem klient może nie odebrać. Sprzedawca potrafi prowadzić negocjacje równolegle z kilkoma osobami i może sprzedać temu kto szybszy i mniej wymagający.  

Nie ma reguł, a właściwie reguły kształtują się w trakcie transakcji, ale jak ktoś jest nieuczciwy, gracze szybko obsmarują go w internecie lub zgłoszą na policję.

 

Pomysł na biznes

 

Zastanowiłem się czy handlowanie planszówkami na rynku wtórnym może być sposobem na chałupniczy biznes? Zasadniczo tak, ale warto wziąć pod uwagę kilka szczegółów. Takie inwestycje wymagają przede wszystkim olbrzymiej znajomości rynku. Najlepiej tak ze dwadzieścia lat wstecz plus świetne rozeznanie w obecnych trendach. Potrzebny jest kapitał, bo planszówki są coraz droższe i wiadomo, chcesz więcej zarobić, musisz więcej wydać. Przestrzeń magazynowa – o to to to. Musisz gdzieś trzymać towar. Ciemny strych (od światła słonecznego pudełka wyblakną) lub suchy garaż. Ewentualnie mieszkanie, ale wtedy Khallaxy będą jedynymi meblami w domu 🙂 Zostaje jeszcze element ryzyka. Nigdy nie wiesz, czy gra którą zafoliowaną chowasz na strychu, będzie więcej warta w przyszłości. 

Na koniec pytanie – ile na tym zarobisz? I czy kwota warta tego, by gra odleżała parę lat nietknięta na półce?  A wiem dobrze, że zarobione pieniądze i tak pójdą na planszówki:)

Chyba, że zabierzesz się do sprawy na poważnie. Wtedy po prostu otwierasz sklep. 

W felietonie nie ruszałem tematu gier z portali wsparcia społecznego, bo to zupełnie inna bajka i inne kwoty. Wystarczy spojrzeć na ostatnie zdjęcie z The Edge: Dawnfall.

 

 

Kilka rad zamiast podsumowania

 

  • Nie komentuj cen, a zwłaszcza nie wypisuj kontrofert pod cudzym postem sprzedażowym. 
  • Sprawdź cenę w innych źródłach i kupuj świadomie.
  • Nie wiesz jaką dać cenę? Zapytaj.
  • Podaj własną wartość, zamiast pytać sprzedającego jaka cena ostateczna.
  • Nie podawaj swoich danych osobowych, numeru karty lub kodów do konta bankowego podczas transakcji kupna – sprzedaży. Chyba, że nie lubisz swoich oszczędności. Wtedy możesz dać je mnie 🙂

 

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.

Zdjęcia gier pochodzą ze stron wydawców.