Zew Cthulhu Gra Paragrafowa

Koniec lat 90-tych, siedzimy w piwnicy nad rozłożonym podręcznikiem do gry fabularnej Zew Cthulhu. Kumpel szeptem opowiada o rybopodobnym stworze, który próbuje nas dosięgnąć szponiastymi łapami. Nagle za ścianą słychać chrobot. Mistrz gry wygląda ostrożnie na korytarz i wzdycha.

– Luz. Sąsiad z trójki zszedł po ziemniaki.

Czasem i tak wyglądała erpegowa rzeczywistość, gdy pierwsza edycja gry fabularnej o Przedwiecznych zdominowała sesje polskich graczy.

W 2018 roku wydawnictwo Black Monk Games wskrzesiło legendę rpg i dzisiaj kolejne pokolenia mogą spokojnie popadać w obłęd. A dodatkowo właśnie ukazała się Gra Paragrafowa Zew Cthulhu, o której dzisiaj opowiem.

 

Kto to Cthulhu?

 

Zwany Wielkim Przedwiecznym, opisywany jako mątwowaty smok wielki na dziesięć kilometrów, był na ziemi długo przed pojawieniem się człowieka. Dzisiaj Cthulhu  śpi w zatopionym mieście R’lyeh, a rzesze jego wyznawców dążą do przebudzenia boga, odprawiając krwawe rytuały. Przedwieczny, mimo uśpienia, wciąż ma olbrzymi wpływ na ludzi. 

Cthulhu został wymyślony przez pisarza H.P. Lovecrafta. Razem z innymi bogami wchodzi w skład mitologii opisanej w serii książek. Dzisiaj Cthulhu jest również częścią popkultury, bohaterem filmów, komiksów, gier video i planszówek.

 

 

Gra czy opowieść?

 

Zew Cthulhu wbija się w kanon klasycznych gier paragrafowych. Klasycznych, czyli nie ma elementów rpg, jak rozwój postaci czy testy umiejętności. Jest opowieść, a właściwie śledztwo, które czytelnik pomaga rozwikłać Fracisowi Waylandowi Thurstonowi. 

W dziwnych okolicznościach umiera cioteczny dziadek Thurstona. Francis jest jedynym spadkobiercą, rusza więc dowiedzieć się co odziedziczył po krewnym. W Providence czeka na niego tajemnicza skrzynka…

Potraktuj grę jak książkę z wieloma zakończeniami. Zaczynasz od pierwszego paragrafu (coś jak rozdział), ale po przeczytaniu nie przerzucasz kartki. Na końcu paragrafu masz jedną lub kilka opcji, a każda odsyła Cię do innej strony w książce. Tam czeka kolejna przygoda i kolejne wybory. W ten sposób podążasz wybraną ścieżką, aż do zakończenia, które zazwyczaj jest krwawe i brutalne.

Gra ma 111 paragrafów (ale nie ufajcie tej liczbie) i 13 zakończeń. Tylko kilka jest dla Francisa szczęśliwych. W pozostałych przypadkach badacz zostaje pożarty, wykrwawia się lub traci zmysły. Rodzaje śmierci są przerażające i różnorodne, ale zdarza się również spokojne lub nawet epickie zakończenie.

 

 

Historia szaleństwa

 

Thurston, człowiek nauki, żyje w 1926 roku. Głównymi środkami transportu są statki  lub kolej, co istotne, bo śledztwo zaprowadzi badacza do Europy, Nowego Orleanu, Kaliforni lub na Grenlandię. 

Dziadek, uznany antropolog i historyk, wpadł na trop pewnego kultu. Wyznawcy czczą nieznane bóstwa, mówią plugawym językiem i często mają wizje w snach. Z zebranych przez dziadka materiałów wyłania się pogmatwana i wielowątkowa historia, której macki sięgają wierzeń eskimosów, religii wudu, bractwa teozofów, a nawet sztuki współczesnej. 

Thurston, jako majętny człowiek, może sobie pozwolić na wakacje i sprawdzanie tropów w różnych częściach globu. 

Z grze zastosowano pierowszoosobową narrację. Wszystko dzieje się teraz, dzięki czemu masz wrażenie, że podejmowane decyzje są ważne. Początkowe akapity wydały mi się mało ekscytujące, zawierały opisy znalezionych dokumentów, nazwiska, nazwy. Potem jednak zacząłem wciągać się w historię.  Styl pisania opowieści bardzo przypomina prozę Lovecrafta, wątki rozwijają się powoli, a potem zmierzają do kulminacyjnych zakończeń. Przyznam, że opisywane okropności nie robią już na mnie takiego wrażenia jak dwadzieścia lat temu, gdy książki samotnika z Providence pochłaniałem jedna po drugiej. Siła Zewu Cthulu tkwi jednak w tajemnicy i odkrywaniu mroków ludzkiej natury. Rozpoczynając wątek byłem ciekaw dokąd zaprowadzi mnie trop i mimo, że wszystko dookoła wołało “zawróć”, brnąłem do końca. Dawkowałem sobie tą historię po kilka wątków dziennie.

 

 

Quo Vadis?

 

Tłumaczenie planszówki zawsze zaczynam od tyłu, czyli mówię ludziom kiedy gra się kończy i co muszą zrobić, żeby wygrać. Czytając Zew Cthulhu zdałem sobie sprawę, że nie wiem dokąd zmierzam. Tak po prostu, gra nie wyznaczyła mi celu do osiągnięcia, ani nie określiła gdzie koniec historii. Kończyłem kolejne wątki i zaczynałem od początku, bo czułem, że chyba nie wszystko przeczytałem. Kiedy trzeci raz leciałem po tych samych paragrafach, żeby znaleźć odnogę, której wcześniej nie zbadałem, stwierdziłem, że mam dość. Odezwała się natura eurogracza. Chwyciłem za ołówek i zacząłem wykreślać mapę paragrafów. Jak prawdziwy badacz zrobiłem porządne notatki, który trop dokąd prowadzi. Zobaczyłem wtedy, co pominąłem i skrupulatnie nadrobiłem braki. Zbadałem wszystkie tropy, dotarłem do każdego zakończenia historii i przeczytałem wszystkie paragrafy. 

I dopiero wtedy poczułem satysfakcję z ukończenia gry.

 

Książka ma zeszytowy format, twardą oprawę i klimatyczną okładkę, stylizowaną na zniszczony dziennik. Wnętrze ozdobiono czarnobiałym grafikami, które „siedzą” w klimacie. Na końcu znajduje się bestiariusz, gdzie możesz w uporządkowany sposób przeczytać o stworach i osobach spotkanych podczas śledztwa. Jest to porządnie wydany tomik.

 

 

Dla kogo nie jest Zew Cthulhu?

 

  • Dla osób, które szukają w paragrafówce mechaniki. Oczekują turowych walk lub testów umiejętności. Tego w książce nie znajdziesz.
  • Dla osób, które szukają zagadek znanych z escape room-ów. W niektórych współczesnych grach paragrafowych wykorzystuje się szyfry i rebusy, ale Zew Cthulhu bazuje wyłącznie na historii.
  • Dla osób, które lubią mieć jasno określony cel i warunki zwycięstwa. Tutaj swobodnie lawirujesz między wątkami i odkrywasz kolejne skrawki historii. Możesz skończyć, kiedy uznasz za stosowne,  a jak chcesz mieć cel, zastosuj metodę opisaną w rozdziale wyżej.
  • Dla młodszych dzieci, ze względu na drastyczne opisy śmierci.

 

Dla kogo jest Zew Cthulhu?

 

  • Dla osób, które grają w grę fabularną Zew Cthulhu. Jeśli twoja grupa graczy właśnie pojechała na wakacje, możesz dzięki Grze Paragrafowej samodzielnie rozpocząć śledztwo.
  • Dla osób, które lubią książki H.P. Lovecrafta. Masz tu identyczny klimat, podobny styl opowieści, postaci i potwory, które znasz z mitologii. 
  • Dla osób, które cenią sobie ciekawą, stopniowo rozwijającą się historię, która jednak hipnotycznie wciąga.

 

Bawiłem się grą umiarkowanie. Początki większości wątków były mało ekscytujące, za to zakończenia zdecydowanie podkręcały tempo. Raz rozpoczętą historię musiałem doprowadzić do końca, ale do następnych spraw wracałem kolejnego dnia. Brakowało mi określonego celu gry i wyznaczenia definitywnego zakończenia śledztwa, dlatego dla mnie to bardziej wielowątkowa historia niż gra. Podobał mi się klimat utrzymany zarówno w warstwie literackiej jak i graficznej. Myślę, że fanów Lovecrafta książka wciągnie na kilka samotnych wieczorów.

 

Sam oceń czy nadajesz się na badacza.

 

Dziękuję wydawnictwu Black Monk Games za przesłanie egzemplarza gry do recenzji.

Jeśli spodobał Ci się tekst, polub gambitowy profil na facebooku i instagramie. Będziesz miał dostęp do bieżących informacji, bo publikuję krótkie notki niemal codziennie.