Grosza daj Wiedźminowi

Czarnoskóry elf, nijaka Yen, za młody Jaskier, a driady, o matko, strzelają z kuszy!
Żeby było jasne, nie będę omawiał nowego serialu Netflixa. Chcę Wam przedstawić gry karciane i planszowe z udziałem łowcy potworów.

 

 

Cofnijmy się do 2007 roku. Na fali popularności pierwszej części komputerowego Wiedźmina, CD Projekt RED zamówiło karcianą wersję przygód Białego Wilka. Tak powstał „Wiedźmin: przygodowa gra karciana” wydany w Polsce przez Kuźnię Gier. Gracze obejmują w grze role bohaterów znanych z uniwersum, a każda postać ma specjalne właściwości.
By wygrać, należy ubić potwory (najlepiej wysoko punktowane). Każdego potwora można zwalczyć odpowiednią kombinacją ciosów/znaków/eliksirów. Te z kolei znajdziemy na kartach ataków. A gdzie Wiedźmin zapytacie? Można go wynająć podczas licytacji. Wiedźmin pomaga w walce z potworami. Na kartach znajdują się grafiki z komputerowej adaptacji gry, co nie pomogło, bo karcianka została oceniona dość nisko przez graczy. Główne zarzuty to monotonna i powtarzalna rozgrywka. W serwisie „gram.pl” tak podsumowano produkcję: „Wydawnictwu Kuźnia Gier udało się stworzyć bardzo ładnego gniota”.

 

 

Rok 2014 przynosi wreszcie pełnoprawną grę planszową z grywalnymi postaciami Wiedźmina, Jaskra, Triss i Jarpena. Po sukcesie drugiej części komputerowej adaptacji prozy Sapkowskiego studio CD Projekt RED postanowiło podejść do sprawy bardziej profesjonalnie. Planszówkę wydaje Fantasy Flight Games, za projekt odpowiada Ignacy Trzewiczek. I otrzymujemy grę… wzbudzającą skrajne emocje.
Postacie graczy przemierzają świat, by walczyć z potworami, zbierać tropy lub rozwiązywać śledztwa z zakresu walki, magii lub dyplomacji. Gracze mogą też rozwijać swoich bohaterów. Wszystkie te zmagania po to, by zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa. Sednem rozgrywki jest podróż po mapie i zbieranie tzw. patelni (jak gracze nazwali żetony tropów). Osoby z niedużym doświadczeniem uważali grę za solidną pozycję, świetnie wydaną i całkiem ciekawą. Rasowi gracze krytykowali tytuł za monotonię, zbyt długą rozgrywkę i brak klimatu.

 

W 2015 roku wychodzi trzecia część sagi: Dziki Gon, a wraz z nią, jako dodatek, gra karciana Gwint. Gwint, zaprojektowany przez Damiena Monnier, jest specyficznym pojedynkiem dla dwóch graczy. Specyficznym, bo zabawa zaczyna się od umiejętnego skompletowania talii. Następnie gracze dobierają po dziesięć kart i taki zestaw musi im wystarczyć, by wygrać dwa
z maksymalnie trzech starć. Na kartach, ozdobionych ilustracjami z gry, znajdują się min. postacie walczące w zwarciu, na dystans lub machiny oblężnicze. Większość kart posiada wartość ataku, niektóre specjalne umiejętności. Gracze wykładają karty do momentu, aż obaj spasują. Starcie wygrywa ten, którego armia ma wyższą wartość ataku. Niby proste, ale zabawa polega na wystawianiu kart, cofaniu ich na rękę, dobieraniu kolejnych z talii, zagrywaniu kart pogody wpływających na armie. Trzeba umieć wyczuć przeciwnika, czasem go podpuścić i mieć szczęście w dociągu. Do dyspozycji graczy oddano cztery talie: potworów, Scoia’tael, Nilfgaardu i Królestw Północy. Gwint przypomina inną grę karcianą – Condottiere, wydaną w Polsce przez wydawnictwo Galakta. Wiedźmińska gra doczekała się cyfrowej adaptacji w 2017roku i od razu wspięła się na szczyty popularności. Dzisiaj można zagrać
w Gwinta na PC-cie, Xboxie i Playstation czterema frakcjami znanymi z papierowej wersji
i dwoma nowymi: Skellige i Syndykatem. Oficjalna strona gry: https://www.playgwent.com/pl/join
Za każdym razem, gdy łowca potworów znad Wisły przebija się w masowej popkulturze, powstaje gra planszowa lub karciana z jego udziałem. Podobno Wiedźmin Netflixa stał się najpopularniejszym serialem 2019 roku. Czyżbyśmy mogli liczyć na kolejną planszówkę?

Poznaj Gambit. A może z nami zagrasz? Spotkania w każdą środę w Gliwicach przy ul. Studziennej 6 od 17.00.